środa, 15 marca 2017

"Alkohol, prochy i ja"

Tytuł: Alkohol, prochy i ja
Autor: Barbara Rosiek
Liczba stron: 160


"Codziennie rano budzę się z kacem życia."

  



Życie nie zawsze jest kolorowe i przyjemne. Są ludzie, którzy zboczyli z poprawnej drogi i tułają się po świecie, szukając swojego kąta, przyjaciół, rodziny, często samego siebie. Kiedy my patrzymy na świat przez różowe okulary nigdy nie pamiętamy, że wszystko nie kręci się wokół nas, a w pobliżu jest ktoś kto podświadomie zmaga się z czarnymi myślami, chorobą, poglądami.



     Kolejna książka spod pióra dawnej alkoholiczki i narkomanki - Barbary Rosiek. Znów zwraca uwagę na rzecz, w którą łatwo wejść, ale nie łatwo wyjść - nałóg, odstawianie napojów wysokoprocentowych i narkotyków. Pokazuję swoją drogę do "czystości" i na tyle, ile może, normalnego życia. Ta pozycja to także przestroga. Kiedyś pijałam gin z tonikiem, później koniak z coca-colą, teraz spiryt z sokiem pomarańczowym... 

     Poruszenie problemu używek skłania do refleksji i pokazuje, że należy trzy razy zastanowić się nad swoim wyborem. Czytając ten pewnego rodzaju pamiętnik, poznajemy psychikę autorki, której myśli przelewają się na karty papieru - a potem wchłaniają się głęboko w psychikę czytającego.

Źródło
     Raz przećpanie, raz powieszenie na rurach w łazience, innym razem mieszanka leków. Śmierć to "przyjaciel" tej pozycji, nie odstępuję o krok ani od książki, ani od Barbary Rosiek. Nękana przez czarne myśli dzieli się tym wszystkim, wspominając o próbach i myślach samobójczych. Do nagannych czynów pcha ją również, jak tłumaczy, przywoływany wielokrotnie diabeł - Ogoniasty. 

     Świat, wokół którego kręci się książka, odsłania kartę umysłu autorki. Pokazuje też, że pomimo wszelkiego rodzaju używek, narkoman też jest człowiekiem i potrzebuje wsparcia. Widzimy jak bardzo Rosiek szanuję swoich bliskich - matkę, przyjaciół, lekarzy od serca, czy kota. Każda zła rzecz, która im się przytrafia, boli ją dwukrotnie mocniej. Odpycha od siebie samotność, chociaż nie zawsze daję radę.

     Charakterystycznym elementem lektur spod jej pióra, są chaotyczne i często niezrozumiałe, pozbawione sensu wypowiedzi. Tak było w Ćpuńce, tak jest teraz. To pewnego rodzaju unikalność, ale aby zrozumieć jej słowa, trzeba myśleć. Nie jest to szybka, przyjemna książka opowiadająca o życiu. To bardzo poważna rozmowa Rosiek z samą sobą, jej uzależnieniami i bogiem. 

Źródło
     Moje przemyślenia odnośnie tej książki są dwojakie. Z jednej strony porusza ciekawy i trudny temat, z drugiej zaś sądzę, że autorce brakuje już pomysłu na ubranie tej samej historii do następnej książki. Płodzenie takich wspomnień przez B.Rosiek nie nadaje im już oryginalności i własnego wydźwięku.  (opisuje to we wcześniejszych pozycjach)

     Psychika ludzi zagubionych jest trudna, ale musimy wiedzieć, że takie osoby tez istnieją. Alkohol, prochy i ja idealnie odzwierciedla to, co dzieję się w podświadomości uzależnionych. Warto po nią sięgnąć, aby chociaż trochę orientować się co dzieje się w świecie. 

Wydawnictwo: Mawit Druk

3 komentarze:

  1. Wtf, kiedy ty to przeczytałaś?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym nie mogła przeczytać takiej książki, bym się zdołowała. XDDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętnik narkomanki czytałam kilka razy i bardzo ją lubię, ponieważ tak jak piszesz warto czytać takie książki chociażby dlatego, żeby wiedzieć co dzieje się na świecie ;)

    Zapraszam do mnie i jeśli mój blog Ci sie podoba zostaw obs ;)
    http://livetourevel.blogspot.com/2017/03/domowy-trening-brzucha-by-ewell.html

    OdpowiedzUsuń