poniedziałek, 6 marca 2017

"Igrzyska śmierci"

Tytuł: Igrzyska śmierci
Seria: trylogia; Igrzyska śmierci (tom pierwszy)
Autor: Suzanne Collins
Liczba stron: 350


"Nie dajcie się zabić."


Okrutne władze, reżim, okrucieństwo i niezmienna tradycja kształtująca społeczeństwo od pokoleń. Dwudziestu czterech losowo wybranych nastolatków, którzy co rok zmagają się z drugą osobą, w której umyśle rozbrzmiewa tylko jedno hasło : Zabić wszystkich, wygrać igrzyska... 




     Coroczne święto w Panem, gdzie spośród dwunastu dystryktów wybiera się po dwóch nastolatków rzuconym przeciw Głodowym Igrzyskom. Zabawie, która zawsze niesie za sobą ofiary, krew i okrucieństwo, połączone z przeciwnościami losu, którymi dowodzą organizatorzy. Wszystko po to, by uczcić dożynki i rozbawić upragniony rozlewu krwi Kapitol. Peeta i Katniss - dwoje zwykłych osób, którzy złączeni odgórnie, zostają wybrani do reprezentowania swojego dystryktu na arenie... Siedemdziesiąte Czwarte Głodowe Igrzyska uważam za otwarte. 

Źródło
     Katniss - dziewczyna igrająca z ogniem oraz Peeta - syn piekarza, który w wieku pięciu lat zakochał się w małej Katniss. Po wielu latach nieświadomego życia w Dwunastym Dystrykcie, coroczne Igrzyska łączą ich ponownie. Tym razem życie jest znacznie trudniejsze, a wokół panoszą się tylko ludzie, którzy chcą ich śmierci. 

     Sami bohaterowie są zupełną odwrotnością. Kat jest buntownicza, dobrze obcuje z naturą a od dziecka poluje nielegalnie poza murami swojego dystryktu. Peeta nie tyle odznacza się swoją siłą, ale również bojaźliwością i pewnymi przypuszczeniami, które zaprzątają mu głowę przed ważnym ruchem. Czy w tej parze to właśnie Katniss pokazuje swoją wyższość?

     Fabuła nasycona jest brutalnością - ze stron głównych bohaterów, jak i pobocznych. Do samego końca nie wiemy jak na prawdę potoczy się akcja, a postacie giną co chwilę. Jednak łatwo wywnioskować kto przeżyje i będzie musiał stoczyć bitwę z ostatnim uczestnikiem.

Źródło
     Pomysł samej książki jest dość ciekawy. Z jednej strony krwawe igrzyska, biedne dystrykty i huczący Kapitol, a z drugiej historia rodzenia się drobnej... miłości. Tak, niczego nieświadomi ludzie, którzy próbują odejść od miłosnych lektur, sięgają po igrzyska, a potem.... No właśnie. 

     Książka niewątpliwie zainteresuje młodszych, jak i trochę starszych czytelników.  Fabuła nie zwalnia, opisy są ciekawe, wyobraźnia czytelnika działa pełną parą. Cóż lepszego jest od dwóch kochających się osób, walczących "ramię w ramię" na arenie śmierci? Polecam ją każdej osobie, która chce poczuć trochę dreszczyku od strony Kapitolu.

Wydawnictwo: Media Rodzina

6 komentarzy:

  1. Super recka, czekam na kolejne części :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie napisałaś o tej książce.
    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam cały post na blogu o tym, czemu nie przepadam za Igrzyskami XD Cóż... rozumiem, czemu jest znana, ale mam do niej sporo ale :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Choć z reguły zwykle najpierw sięgam po książkę a potem ewentualnie oglądam film, to w tym przypadku wszystkie części filmu już za mną a książki nawet w ręce nie trzymałam :/ Z jednej strony bardzo chcę przeczytać, bo film mi się podobał a z drugiej nie widzę w tym sensu, skoro już znam zakończenie :/
    Pozdrawiam! :) http://tworze-czytam-fotografuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. To jedna z moich ulubionych serii 😍

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń