niedziela, 31 grudnia 2017

Piekielny rok 2017

Znów żegnamy kolejny rok. Jedni sądzą, że był bardziej lub mniej udany, drudzy już nie mogą doczekać się, kiedy wejdą w 2018. Dwanaście miesięcy obfitych było w wydarzenia książkowe, takie jak Targi, spotkania autorskie czy premiery nowych perełek. Co krok spotykamy świeżych autorów, którzy pokazują nam to, co stworzyli. Cały rok był też ciężką pracą. Zawodową - w szkole, w pracy, ale także w domu i na świeżym powietrzu, wraz z książką w ręku. Czas na podsumowanie przeczytanych pozycji w mijającym 2017. 

Źródło
Przeczytane w tym roku:
  1. Gwiazd naszych wina
  2. Raz na zawsze
  3. Ołowiany świt
  4. Trzy metry nad niebem
  5. Infekcja: genesis
  6. Istota Zła
  7. Chłopcy
  8. Makbet
  9. Chłopcy. Bangarang
  10. Igrzyska śmierci
  11. Alkohol, prochy i ja
  12. Niewidzialne granice
  13. Drugi Brzeg
  14. Droga donikąd 
  15. Tytany
  16. Grimm City. Wilk
  17. Religa. Człowiek z sercem w dłoni
  18. Grimm City. Bestie
  19. Autofocus
  20. Confess
  21. Gdzie żyją demony?
  22. Zły jednorożec
  23. Alvethor. Białe miejsce
  24. Z lajkomierza Fryderyki
  25. Metalowa burza
  26. Światło, które utraciliśmy
  27. Alvethor. Pandemia
  28. Hydra
  29. Potworna
  30. Sobowtór
  31. 13 powodów
  32. Zaklinacz ognia
  33. Czarna samica kruka
  34. Wśród ukrytych. Wśród oszustów
  35. Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno
  36. Najlepszy powód, by żyć
  37. Cierpienia młodego Wertera
  38. Dziennik dowódcy Rosomaka
  39. Mikołaj i dziewczyna z gwiazd
  40. Diabelskie podcienia
  41. Hary Potter i Przeklęte Dziecko
  42. Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender
  43. Dasz radę. Ostatnia rozmowa z Ks. Janem Kaczkowskim
  44. Mitologia Nordycka
Spośród 44 perełek wytypowałam kilka najlepszych: 
  •  Chłopcy - Jakub Ćwiek 
  • Zły jednorożec - Plate F. Clark
  • Światło, które utraciliśmy - Jill Santopolo
  • Dziennik dowódcy Rosomaka - Jacek Dutkiewicz 
  • Dasz Radę. Ostatnia rozmowa z Ks. Janem Kaczkowskim 
  • Mitologia Nordycka - Neil Gaiman 
Wszystkie recenzje znajdziecie -> tutaj


W 2016 na swoim koncie miałam 33 książki - 10 115 stron. A jak w tym roku? 44 książki i...

13 906 stron!

Gdybym te wszystkie książki ustawiła w jedną, dużą wieżę, miałaby ona wysokość...

107,5cm!
Ten rok kończę również mając 114 obserwatorów i 36tys. wyświetleń. Kochani, bardzo Wam dziękuję! Życzę, aby kolejny rok był pełen obfitości w nowe książki, a także opływał szczęściem i miłością. No i może jeszcze ciepłem pod kocykiem. Róbcie to, co kochacie, a będziecie szczęśliwi. 



wtorek, 19 grudnia 2017

Świąteczne natchnienie


     Święta zbliżają się wielkimi krokami, a już od połowy listopada mogliśmy zauważyć ludzi wkręconych w szał zakupowy, błąkających się po galeriach i miastach w poszukiwaniu podarunków dla najbliższych. Chociaż w te zimowe wieczory rozmyślamy nad tym, co komu dać, nie zawsze mamy pieniądze i czas na wyszukane prezenty, pełne obfitości i przepychu. Czasem wystarczy drobny gest lub zwrócenie czyjejś uwagi, że po prostu jesteśmy z nią w te piękne dni i napełniamy się wzajemnie uczuciem - przyjaźnią, radością, miłością. Co podarować książkoholikom lub osobom, które chcemy wpędzić w wir lektur? 


     Osobom, a w szczególności kobietom, które stronią od książek lub lubią cudowne historie, polecam coś lekkiego, ale kryjącego w sobie drugie dno, pełne magicznych sentencji. Hoover jest autorką, która chwyci za serce i pokaże naszą prawdziwą naturę. W jej kanonie nie ma czegoś takiego, jak najlepsza pozycja. Każda jest warta uwagi, a wraz z kolejną czytelnik chce sięgać po więcej. 
 Kolejnym autorem jest znany wielu John Green, słynący z Gwiazd naszych wina. Jeżeli wiecie, że ktoś przepada za jego książkami, ale przykładowo czytał już GNW, zachęcam do kupna lektury w języku angielskim lub innym preferowanym. Nauka nigdy nie będzie tak prosta i cudowna za razem.
 Jeżeli chcecie obdarować kogoś, kto wewnętrznie jest romantyczną duszą, mleko i miód będzie idealnym prezentem. Rapi w swoich krótkich i przemawiających wierszach pokazuje dużo uczuć, a także zwabia czytelnika w sidła poezji, którą, kto wie, może zacznie czytać. Są one bardzo przyjemne, można znaleźć wiele ulubionych wierszy. 

     Zupełną odwrotnością do wcześniejszych książek jest zbiór tych, które ukazałam na powyższym zdjęciu. Nawiązują one czasami do brutalnych scen, pełnych intrygi i zainteresowania. Jakub Ćwiek to autor, który swoim językiem potrafi zainteresować bardzo obfite grono odbiorców. Jeżeli szukacie pozycji dla osób, które słuchają cięższej muzyki, uwielbiają czarne skóry i motocykle, to jest autor idealny. Ma na swoim koncie dość pokaźną liczbę pozycji, więc na pewno coś wybierzecie.
 Wydawnictwo WarBook wita Was książkami wojennymi, a także historycznymi, dziennikami z misji. Są to lektury dla fanów prawdziwych historii, w których dużo się dzieje i czuć w powietrzu zapach prochu strzelniczego. Chociaż mają wąski temat, znajdziecie na ich stronie różne pozycje, które różnią się od siebie stylem, jednak są równie wartościowe, co poprzednicy.
 Fabryka Słów oferuje mnóstwo książek w różnej tematyce. Jeśli szukacie czegoś dla stalkera, poszukiwacza przygód lub eksploratora, seria Gołkowskiego idealnie wpasuje się w temat, wraz z obszerną Fabryczną Zoną. Czytelnik odkryje wiele terenów, a przy tym wiele się nauczy i pozna. 
 Nie mogło tutaj zabraknąć krwistej historii, która szczególnie przypadła mi do gustu. Chociaż Magdalena Kałużyńska nie jest bardzo znaną autorką, jako Polska Królowa Horrorów powinna mieć miejsce na półce. W tej pozycji znajdziecie wiele rzeczy wpływających na umysł czytelnika, a także na jego sny, które będą się pojawiać w nocy. Zainteresowani? 


     Bardzo trafionym prezentem dla osób, które lubią kontemplować życie i zadawać pytania na temat ludzkiej egzystencji, są książki zahaczające o naturę psychologiczną. Może to być książką Ks. Jana Kaczkowskiego, która nadaje się dla osób wierzących, jak i nie, zawierająca wiele mądrych słów. Takie pozycje spotkacie także u Reginy Brett, o której stało się głośno od niedawnego czasu. 50 lekcji na temat życiowych rozterek to bardzo wartościowa lektura, od której nie da się odejść. 



     Znacie osoby, które kochają anime lub mają słabość do "bajek", które puszczało im starsze rodzeństwo, kiedy byli mali? Aktualnie na rynku można naleźć mnóstwo mang, które obijają się o najróżniejsze gatunki. Naruto, czyli dzieciństwo wielu osób; Battle Royale, czyli coś na wzór Igrzysk Śmierci, Death Note, One Piece i wiele, wiele innych... To co powiecie na powrót do japońskich bajek, ale na papierze?





     Moi Drodzy, te książki to niestety nie żart! Świat pełen jest pilnych uczniów lub ludzi, którym zależy na pozytywnym zdaniu egzaminów. Takie prezenty na pewno im się przydadzą, a tym samym wspomogą portfel biednego studenta, szukającego po kieszeniach ostatnich drobnych na tanie wino obiad. Zapytajcie się na jakim są kierunku lub zadajcie pytanie odnośnie tego, jakiego vademecum/zbioru zadań potrzebują. Na pewno nie odmówią Wam odpowiedzi na to nurtujące pytanie. 





     Jeżeli sądzicie, że sama książka to za mało i stać Was na coś lepszego, dorzućcie kilka dodatków. Mogą to być świeczki zapachowe, które umilą wieczór piękną wonią owoców leśnych; coś słodkiego, pod postacią czekolady lub własnoręcznie upieczonych babeczek i ciastek; płyty ulubionego zespołu, który stanie się ostoją podczas ciemnego wieczoru, zakładka (którą na przykład możecie wygrać w moim konkursie!) czy ciepły, milutki koc. Kto pogardzi takim cudownym zestawem?


środa, 13 grudnia 2017

"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender"

Tytuł: Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender
Autor: Leslye Walton
Liczba stron: 300

Data wydania: 2 marca 2016

"To, że miłość nie wygląda tak, jakbyś tego chciała, nie znaczy, że jej wokół ciebie nie ma."

Uczucie, którym darzymy drugą osobę, można odczuwać na wiele różnych sposobów. Czasami los daje nam znaki z nieba, których nie umiemy odszyfrować, a tak na prawdę kryje się za nimi miłość, której tak bardzo pragnęliśmy.

     Ava to dziecko poczęte na drodze niespełnionego, długoletniego uczucia, będącego zagadką dla obu stron. Kiedy ujrzała swoimi świecącymi oczami pierwszy raz świat, inni ujrzeli coś nieprawdopodobnego. Anioła. Dziewczynkę otuloną złotymi skrzydłami. Tak samo jak jej brat, była osobliwa. Ona - zmuszona  do ukrywania się przed ludźmi z powodu magicznych skrzydeł, a on przez całe swoje życie tłumił w sobie mowę. Będącą jedynie niezrozumiałym ostrzeżeniem przed przesileniem letnim, które miało na zawsze zmienić życie przeciętnego miasteczka... 

Źródło
     Patrząc na tę cudowną, delikatną okładkę, można by spodziewać się powieści idealnej, przemawiającej do czytelnika, zawierającą życiowe rozterki i drogowskazy, czym kierować się w ludzkiej egzystencji. Książka kryje za sobą historię rodziny Roux, która jest niezwykle imponująca i tajemnicza. Jak się okazuje, Ava pragnie za wszelką cenę poznać swoje korzenie, odsłaniając przy tym często bolesne rany, mające duży wpływ na rozwój jej rodziny. Będąc narratorką, cofa się aż do czasów swojej prababki, od której wszystko się zaczyna... Te wszystkie osoby trwają w lekturze przez cały czas, a odkrywane karty są coraz ciekawsze i zaskakujące. 

     Historia Avy jest bardzo dobrze zarysowana, idąc aż od czasów prababci. Przy egzaltacji tej dziewczynki towarzyszą nam zapachy prosto z rodzinnej piekarni, która cały czas przewija się w fabule. Będąc miłośniczką takich miejsc, bardzo pasował mi klimat piekarnio-cukierni, która powstaje wraz z początkiem książki, założona przez ubogą do granic możliwości, jak i  nieszczęśliwą rodzinę. Ta anielska postać, jaką jest Ava, przypadnie wam do gustu, a tym samym poznacie jej buntowniczą naturę, kiedy wydostaje się spod klosza matki.

     Sięgając po tę baśniową powieść, spotkacie się również z bestialskim zachowaniem jednego z pobożnych bohaterów. Nathaniel, który nabył obsesji na punkcie Avy, każdej nocy wyobrażał ją sobie w swoich murach, a także zaczął interesować się skrzydlastymi osobnikami. Jest to postać, która na pierwszy rzut oka wydaje się przyjazna, chociaż z czasem wszystko się zmieni - zrobił on bardzo dużo w tej książce, o czym dowiecie się sięgając właśnie po tę pozycję. Bohaterowie zostali wykreowani bardzo dobrze, delikatnie, niezbyt przesadnie, jednak potrafią zaskoczyć. 

Źródło
     Miłość w tej pozycji kwitnie gdzieś pomiędzy wersami, ale głównie spotyka się z negatywnymi skutkami, a wręcz samozniszczeniem. Magia polega właśnie na tym szczególe, kiedy nie potrafimy odgadnąć co jest całym uczuciem, przewijającym się w książce. Niespełnione uczucia, śmierć, okaleczenia... To wszystko znajdziecie właśnie tutaj, otulone delikatnymi skrzydłami Avy.

     Niech spadnie na was chociaż jedno piórko tej cudownej dziewczyny, będącej tajemniczym Aniołem. Historia pokaże Wam jak rozwija się uczucie, jak się nie poddawać i patrzeć w serce, mając serce. Nie zawsze oczy potrafią zauważyć to, co dla nas najważniejsze.

Recenzja zrealizowana dzięki portalowi: CzytamPierwszy.pl

środa, 6 grudnia 2017

Dwa lata bloga - dwa lata poznawania świata

     Tak, to już dwa lata... Chociaż w blogosferze jestem dłużej, pierwszy raz odnalazłam swoje prawdziwe zainteresowanie i jak widać, wszystko prężnie się rozwija. Rok temu pisałam Wam, jak wyglądał mój pierwszy rok, aby znaleźć miłość w książkach, który wiązał się ze słowami Konfucjusza. Odsyłam również do tego posta -> klik


     Pewnie domyślacie się, że z każdym rokiem, a nawet dniem, wszystko na blogu się zmienia. Z każdą chwilą znajdujemy na swojej drodze zalążek samorozwoju, który przekłada się na liczbę czytelników, zaufanych wydawnictw czy nawet autorów. Nie od początku wygląda to tak kolorowo - potrzeba cierpliwości, by owoc naszej pracy całkiem się rozwinął. 

     Tym razem chciałabym Wam przedstawić to, co osiągnęłam przez te ambitne lata. Chociaż ostatnim czasem brakuje chwil na czytanie, blog zawsze zostaje gdzieś na podium, kiedy znajduję chociażby odrobinę czasu, aby cokolwiek w tym temacie zrobić.

     Miałam możliwość współpracowania z ośmioma wydawnictwami. Oczywiście nie mogę pominąć tego, że właśnie dzięki Novae Res doceniłam to, co robię, a wraz z tym wydawnictwem dziękuję autorowi dążącemu aktualnie do wydania kolejnej książki. Pan Dawid Waszak  - to właśnie ta osoba, która pierwsza dostrzegła mnie w morzu blogerów. Zaczęłam wtedy próbować z innymi wydawnictwami, a było nim między innymi SQN, które sławi się tym, że zalążek potencjału w blogu zostaje przeniesiony na, w większości przypadków, pierwszą współpracę z jakimkolwiek wydawnictwem. Dzięki nim otrzymałam swoje pierwsze książki papierowe w ramach wymiany barterowej. 

     Po długiej przerwie, doczekałam się współpracy z kolejnym wydawnictwem, jakim jest Akapit Press. Razem z jeszcze jednym pracownikiem od innego wydawnictwa, Pan Adam, który kontaktuje się ze mną w sprawie książek, jest bardzo pozytywną osobą i załatwianie z nim spraw odnośnie recenzji jest czymś bardzo przyjemnym i mało stresującym. Działamy prężnie i mogłabym rzec, że moje zadowolenie w sprawie tej współpracy jest ogromne. Dalej na drodze stanęło mi wydawnictwo Oficynka, które zasypywało mnie mrocznymi, krwawymi pozycjami z rynku wydawniczego. Dzięki nim mogłam poznać jedną z autorek książek, jaką jest Magdalena Maria Kałużyńska - tak dobrych horrorów nigdy nie czytaliście, a dodatkowo spod ręki kobiety! Cudowna persona, a jakie ma książki - koniecznie sprawdźcie, jeśli odnajdujecie się w tych klimatach. W tym miejscu dziękuję także Adrianowi Bednarkowi, który tak samo tak powyższa autorka, zgodził się na przeprowadzenie wywiadu na temat swojej twórczości. Jestem również wdzięczna za to, co zrobił dla innych oraz mnie. Chylę czoła dla tych polskich autorów!


      Zupełnie inny przypadek występuje w wydawnictwie CzyTam, które proponuje mi książki z trochę innej półki, niż wcześniejsze. To właśnie dzięki cudownemu Panu Przemkowi, który razem z Panem Adamem wiedzie prym na liście pracowników wydawnictw, mogliście przeczytać recenzje takich pozycji jak Potworna czy Zły Jednorożec. Kolejnym wydawnictwem jest WarBook - książki o charakterze wojennym to ich konik, a ja właśnie dzięki nim pokochałam takową literaturę. Tworzą wielkie zróżnicowanie pozycji na moim blogu. Dziękuje również Panu Dawidowi, który robi mi niespodzianki w postaci niespodziewanych paczek z lekturami.

     Ostatnimi wydawnictwami są Znak i Otwarte. Chociaż nie są to współprace stałe, niejednokrotnie mogłam przeczytać książki przedpremierowo! Nie ma nic lepszego, niż taka niespodzianka ze strony wydawnictw, niż udostępnienie lektury jeszcze przed premierą. 


     Blogosfera to nie tylko wydawnictwa i portale, z którymi współpracujemy. To także ludzie tworzący wielką społeczność. W tym miejscu chciałabym pozdrowić wszystkich czytelników, dzięki którym dwa liczniki po prawej stronie rosną (a co za tym idzie, mam większe szanse na rozwój) oraz innym blogerom! Postaram wymienić się te osoby, które szczególnie polubiłam, ale pozwólcie, że nie podam żadnego linku. Niech wiedzą podświadomie, że to też im zawdzięczam swój sukces. Tego samego życzę Wam, kochani! 

   Dziękuję: 
Aleksandrze
 Oli
Weronice
Kamilowi
Hubertowi
Sebastianowi
Agnieszce

sobota, 25 listopada 2017

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Tytuł: Harry Potter i Przeklęte Dziecko
Autor: J.K. Rowling, Jack Thorne, John Tifany

Cykl: Harry Potter (tom ósmy)
Liczba stron: 365
Data wydania: 22 października 2016


"Nie da się uchronić młodych ludzi przed krzywdą. Cierpienie musi przyjść i przyjdzie."

Możemy żyć pod kloszem, nie wychodzić do ludzi, a nawet  schronić się w bardzo "bezpiecznym" miejscu. Jednak jeśli ciągle będziemy żyć bez smutku, otaczać się samymi superlatywami, nie możemy liczyć, że całe życie zapełnimy słodyczą i rozkoszą. Czarne chmury nadciągną, a my nie mamy na to wpływu. 

     Wraz z końcem wojny o Hogwart, znany wszystkim arcyczarodziej Harry Potter postanowił zacząć spokojne życie. Znalazł sobie żonę, doczekał się potomka, a także grzeje stołek w Ministerstwie Magii. Chociaż całe życie może zdawać się istną krainą spokoju, ma problem z synem Albusem, który nie potrafi przyjąć do wiadomości tego, że Harry to jego ojciec. Idzie on jego drogą, rozpoczynając niechętnie przygodę w szkole magii. Niespodziewanie, Czara Przydziału kieruje go do Slytherinu, a bezgraniczna przyjaźń zostaje odwzajemniona przez syna Dracona - Scorpiusa. Czy ta mieszanka wybuchowa ma prawo przetrwać? 


     Niezaprzeczalnie przygody Pottera to jedne z tych historii, które zna każdy. Nigdy za nim nie przepadałam, a nieczytanie dzieł Rowling przez moją osobę wielokrotnie spotykało się z wyśmianiem i niedowierzaniem jednocześnie. Jednak prócz siedmiu obszernych tomiszczy, autorka znów postanowiła zwrócić na siebie uwagę i przyczynić się do powstania Przeklętego Dziecka. Oszałamiająca złota okładka, pełna bogactwa, ale i minimalizmu. Czy ten dramat potrafi chwycić za serce tak samo, jak wcześniejsze części?

     Siódmy tom kończy się bitwą o Higwart. Otwarte zakończenie serii jest wspaniałym pomysłem, aby każdy czytelnik mógł włączyć szare komórki i przemyśleć, co wspaniały czarodziej może robić po X latach. A tu nagle niespodzianka! Rowling znów chce zwrócić na siebie uwagę i pokazać, że Potter się ustatkował, ale pomimo tego, że nadal jest cudownym człowiekiem, ma problem ze swoim buntowniczym synem. Chociaż lektura była szybka i przyjemna, to historia odbija się czkawką po takim czasie, kiedy na świat wyszła Insygnia Śmierci... Ta część mogła niejednej osobie zepsuć całe mniemanie o Harrym, a w raz z tym świat stworzony we własnym umyśle. 

     Chociaż nie czytałam ani jednej wcześniejszej części, w Przeklętym Dziecku brakowało mi całej magii, jaką tworzyła autorka. Oglądając urywki ekranizacji, (które toczą się cały czas w telewizji i nie sposób nie zobaczyć chociaż części) mogłam zauważyć chodź szczyptę tego, co stworzyła autorka. Samo spojrzenie na książki pokazuje, że znajdują się tam rozwlekłe opisy magicznego klimatu krainy. Tom ósmy uszczuplił się, ponieważ to SCENARIUSZ SZTUKI TEATRALNEJ. Jak możecie się domyśleć, tylko rozmowy między bohaterami i didaskalia. Czuje ogromny niedosyt po tej lekturze. 

     Sama fabuła mogłaby być ciekawa, jednak poprzez brak opisów wszystko się zburzyło. Z jednej strony bardzo przewidywalny koniec serii - buntownicze dziecko, które jest Slizgonem, a w dodatku pojawienie się wątku w Voldemortem. Z drugiej zaś strony, nie miałam pojęcia o tym, jak skończy się książka. Na samym początku poznajemy drogę Albusa do Hogwartu, peron 9 i 3/4, a także to, jaki miał stosunek do swojej rodziny. Podobał mi się pomysł wprowadzenia czytelnika do umysłu bohatera, a także fakt podróży w czasie. Może właśnie dlatego akcja czasem trzymała w napięciu?

Źródło
     Chociaż książkę skończyłam już trzy dni temu, nadal mam do niej mieszane uczucia. Mimo, że nie czytałam wcześniejszych części, nie czułam się skołowana i rozumiałam każdą sytuację. To jest plus. Jednak z racji tego, że lektura jest dramatem, niechętnie klimat zajmował cały umysł czytelnika. Niby coś się działo, ale nie jest to tym samym, co historia samego Harry'ego. 

     Czy pomysł na kontynuację był dobry? Trudno mi to ocenić. Niby czyta się lekko, ale kolejny tom oblekany w złoto jest trochę zbyt dużym naciskiem na to, że Rowling potrafi zwrócić na siebie uwagę i zgarnąć mnóstwo pieniędzy na sztuce, jak i książce. Jeżeli chcecie zobaczyć jak to wszystko się potoczyło, przeczytajcie. Jednak jeśli nie ciągnie Was do tej historii, Przeklęte Dziecko lepiej sobie podarować. 

Wydawnictwo: Media Rodzina

poniedziałek, 6 listopada 2017

"Diabelskie podcienia"

Tytuł: Diabelskie podcienia
Autor: Bogusław Dziadzia
Liczba stron: 250
Data wydania: 9 października 2017


"Są takie chwile, a może raczej miejsca, pomiędzy snem i jawą, w których nie sposób dociec, gdzie się znajduje to, co poza snem. W śnie rzeczywistość staje się snem, tak samo jak w codzienności to, co dzieje się w śnie. O ile w ogóle istnieje coś takiego jak sen."



     W Cieszynie, mieście na południu Polski, pojawia się tajemnicza, ponętna kobieta. Jednak już na początku przygody jej kokieteryjne zachowanie przyczynia się do śmierci jednego z kochanków. Pola staje przed sądem, mając zakaz wyjeżdżania z miasta. W tym czasie zgłębia najskrytsze tajemnice Cieszyna i poznaje na swojej drodze nowych facetów...

Źródło
     Książka wydawała się strzałem w dziesiątkę. Do bohaterki już w opisie zostały przyklejone mroczne klimaty, okultyzm i ogromna nietuzinkowość. Ta ponętna kobieta zaintrygowała mnie swoimi zainteresowaniami oraz miłością do zdobywania kolejnych mężczyzn, a tym bardziej tajemniczą śmiercią jednego z kochanków. Na samym początku stajemy wraz z Polą przed sądem - pokazuje jedno ze swoich obliczy, przybliża całą historię, która może wydawać się niespełna rozumu. Wstęp genialny, z resztą było troszkę ciężej.

     Nie doznałam w tej pozycji ani krzty okultyzmu i magii. Sama nie wiem, może ukryte to było gdzieś między wersami? Jednak z perspektywy czasu nadal nie przypominam sobie, aby w jakikolwiek sposób dotarła do mnie czarna magia. Fakt, Pola była bardzo specyficzna - z jednej strony otwarta na nowo poznanych facetów, a z drugiej depresyjna, samotna persona. Wokół niej unosiła się lekka magiczna otoczka, ale niestety nic ona nie wskórała. Czuję ogromny niedosyt i zmarnowanie potencjału na tę książkę.

     Ciekawym tematem w Diabelskich podcieniach była historia Cieszyna, którą próbowała zgłębić bohaterka. Nie tylko autor pokazał ją od innej strony, ale także zwrócił uwagę na to, co człowiek potrafi zrobić, aby dotrzeć do pożądanych przez siebie informacji. Znajdziemy w niej także wiele pytań bez odpowiedzi, które utrudniają ogólne zrozumienie pozycji.

Źródło
     Mimo wszelkiego rodzaju niedociągnięć i niedomówień, największym plusem był ogrom łacińskich sentencji. Niestety słowniczek znajdował się na końcu książki, co utrudniało czytanie - przecież nikt nie będzie sprawdzał co chwilę dziwnych, pojedynczych wyrazów, które użył autor, tylko będzie czytał dalej, nieprawdaż? Często można było znaleźć ciekawy cytat rozpoczynający historie, a nawet taki, który do niej nawiązywał. Ciekawy zabieg i jak najbardziej na plus.

     Diabelskie podcienia mogę uznać za bezpłciową pozycję, która ani to nie zaciekawia czytelnika jedną, wielką tajemnicą ani nie niesie za sobą nic więcej prócz łacińskich sentencji. Nie żałuję czasu na nią poświęconą, ze względu na plusy widoczne wyżej, ale na pewno nie jest to jedna z moich ulubionych książek, która miała mieć w sobie chociaż kruszynkę czarnej magii. Niestety nie potrafiłam odnaleźć się w przedstawionych wydarzeniach.

Za książkę dziękuję: Wydawnictwo Oficynka

poniedziałek, 30 października 2017

Piekielny wrzesień/październik


Przeczytane:
-Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno - 351 stron
-Najlepszy powód, by żyć - 361 stron
-Cierpienia młodego Wertera - 90 stron
-Dziennik dowódcy Rosomaka - 341 strony
-Mikołaj i dziewczyna z gwiazd - 157 stron
-Diabelskie podcienia - 250 stron

RAZEM: 1550 stron 

Król Piekieł:
W ciągu roku czytam wiele książek młodzieżowych, które znajdują się na liście powyżej. Jednak moje serce, jako najlepszą książkę w ciągu tych dwóch miesięcy wybiera... Dziennik dowódcy Rosomaka. Lektura dała wiele do myślenia i jeszcze bardziej zagłębiła mnie w historie służb mundurowych, z którymi wiążę niejako swoją przyszłość. Sądzę, że zasłużyła na miano Króla Piekieł nie tylko w tym miesiącu, ale również wcześniejszych postów. 

Nowe pozycje na półce:
Diabelskie podcienia Bogusław Dziadzia
Mistrz i Małgorzata Michaił Bułhakow
Nie-boska komedia Zygmunt Krasiński
Faust J.W. Goethe
Wołyń. Bez litości Piotry Tymiński
Dziennik dowódcy Rosomaka Jacek Dutkiewicz/Marcin Ogdowski
#Wawskie'14 Jakub Pawełek
Ojciec Goriot Honore de Balzac

czwartek, 26 października 2017

"Mikołaj i dziewczyna z gwiazd"

Tytuł: Mikołaj i dziewczyna z gwiazd
Autor: Sergiusz Pinkwart
Liczba stron: 157

"Wokół zmieniło się niemal wszystko, a tak naprawdę ciągle chcemy, żeby gwiazdy nie były jedynie gazowymi ciałami kosmicznymi, tylko magicznymi drogowskazami naszej przyszłości."


Świat od zarania dziejów zmienia się diametralnie. Chociaż ludzie wierzą w rozwój, ich mentalność pozostaje taka sama. Mimo życia na ziemi, chcemy poznać to, co nieosiągalne - metafizyczne, zabronione i nieodkryte. Każdy pragnie zapisać się na kartach historii, zrewolucjonizować przemysł czy gospodarkę. Ale co tak na prawdę siedzi w naszej głowie? Na czym się opieramy i w co wierzymy? 


     Czternastoletnia Wika, fanka nowoczesnej technologii, zostaje przypadkowo wysłana w przeszłość przez swojego brata Maria - domorosłego wynalazcę. Będąc typową nastolatką z problemami i koniecznością dostępu do internetu, ląduje w czasach młodości Mikołaja Kopernika. Przenosząc się do XVw. staje twarzą w twarz z licznymi nieudogodnieniami i zupełnie inną mentalnością ludzi. Czy posługując się zwrotami żywymi w XXIw. nie wpadnie w kłopoty?

Źródło
     Kto nie słyszał o astronomie prosto z miasta nad Wisłą? Kto nie uczył się o nim od najmłodszych lat? A kto by pomyślał, że kiedykolwiek powstanie o nim książka skierowana dla młodszych (chociaż niekoniecznie) czytelników? Oto przed Wami Mikołaj i dziewczyna z gwiazd, czyli historia dziewczyny z naszych czasów, która przenosząc się w czasie wywróciła świat młodego Mikołaja do góry nogami, wspominając mu o poruszaniu się planet, gwiazd i pobieżnie o budowie Wszechświata. Czy ta barwna historia zawiera w sobie chociaż odrobinę prawdy?

     Chociaż po tytule możemy spodziewać się Kopernika jako głównego bohatera, niekoniecznie to spotkamy. Autor na pierwszym planie postawił czerwonowłosą Wikę oraz jego brata Maria, który próbował swoim ogromnym umysłem przywrócić siostrę w ramiona XXIw. Kiedy Mariusz rozmyślał nad swoim podwórkowym eksperymentem, Wika coraz bardziej klimatyzowała się w czasach nam odległych. Bardzo spodobał mi się fakt, że pomimo prostego języka autor tak doskonale przybliżył XVw., życie ludzi i ich stosunek do obcych/osób wyróżniających się z tłumu. Jak widać również po okładce, Wika była buntowniczą dziewczyną o czerwonych włosach, więc z tego faktu nie mogło zabraknąć różnorodnych problemów. 

     Ta z pozoru banalna książeczka dla młodszych czytelników ma w sobie dość sporą dawkę inkwizycji, heretyków i relacji z bogiem. Ale jak to? W czasach opisywanych przez autora działała dość sprawnie inkwizycja, która skazywała osoby nieposłuszne bogu - czarownice, wiedźmy, heretyków. Warto przeczytać tę krótką lekturę chociażby zważając na to, że nie każdy wie jak taka instytucja działała i co miała na celu - tutaj znajdziecie wszystko opisane prostym językiem.

Źródło
     Książka skrywa za sobą mnóstwo przygód i zagadek. Bohaterowie odsłaniają swoje prawdziwe oblicza, stając naprzeciwko trudności, które zesłał im los. Widać jak bardzo przywiązani jesteśmy do internetu, jak obchodzimy się z ludźmi z pozoru "odmiennymi" oraz co robimy, kiedy nasze życie wisi na włosku. 

     Czy warto? Warto. Czasami człowiek potrzebuje lekkich lektur niosących za sobą trochę informacji ze świata, które może przeczytać w jeden wieczór, aby potem zabrać się za coś "cięższego". Chociaż te cienkie lektury mogą wydawać się bezsensowne, znajdą się i takie, które zawierają wiele wspaniałych przygód, wzorców i złotych myśli.

Za historię prosto z miasta pachnącego piernikiem, dziękuję: Wydawnictwo Akapit Press

sobota, 21 października 2017

"Dziennik dowódcy Rosomaka"

Tytuł: Dziennik dowódcy Rosomaka
Autor: Jacek Dutkiewicz/Marcin Ogdowski
Liczba stron: 341
Data wydania: 27 września 2017

"Jeśli ktoś był już na misji i twierdzi, że wszystko, albo cokolwiek, o misjach wie, jest w dalekim błędzie. Nie wie nic. A jeżeli z tym zdaniem się nie zgadza, szybko zostanie wyprowadzony z błędu."

Misje jakichkolwiek jednostek wojskowych są rzeczą trudną. Będąc tam raz, nie możemy stwierdzić, że widzieliśmy wszystko. Nie widzieliśmy tak na prawdę nic, żyjąc w błędzie. Będąc tam drugi raz nabywamy coraz więcej informacji, niebezpiecznych przeżyć i doświadczeń. 


   17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana znalazła się wiosną 2011 roku w objęciach Afganistanu. Lądując tam z całą masą wyposażenia, nie mieli walczyć z dobrze wyszkolonymi ludźmi, a z małymi ładunkami wybuchowymi, "ajdikami", podkładanymi w najmniej spodziewanych miejscach. To właśnie cechy charakteru odgrywały ważną rolę w tej ponad półrocznej misji. Jak elitarna formacja Wojska Polskiego poradziła sobie z tym zadaniem? 

Żródło/zafganistanu.pl
   Dziennik dowódcy rosomaka to dziennik kaprala Jacka Dutkiewicza zredagowany i wydany po jego śmierci. Pokazuje życie na misji od podszewki - nie z karabinem w dłoni, celując w obronie ludzi, ale od strony zorganizowania i życia w bazie. Oczywiście nie zabraknie także niebezpiecznych przejażdżek rosomakami. Jest doskonale spisaną książką, która nie skupia się na rzeczach, które chociaż po części wie każdy z nas. Jacek Dutkiewicz włożył w nią całe swoje serce i życie, a Marcin Ogdowski całym samozaparciem pomógł jej ukazać się światłu dziennemu w takim, a nie innym wydaniu. 

   Ta książka to tak na prawdę cząstka życia Dutkiewicza. Opisuje on wydarzenia od samego początku, czyli pobytu w Manas, po powrót do ojczyzny. Poznajemy nawyki żołnierzy, patrolowane okolice, wyjazdy na "ajdiki" czy okoliczne wioski. Z ogromną dokładnością zgłębiamy życie na pustkowiu, gdzie wszystko jest żółto-żółte. Chociaż może wydawać się, że to monotonna praca, czeka na nas dużo "niespodzianek".

   Życie żołnierzy od kuchni - dosłownie. Niepowtarzalna okazja do poznania żywieniowych specjałów chłopaków, którzy tak jak inni ludzie, też mają swoje ulubione potrawy. Ta książka to na prawdę coś niezwykłego, opisującego niezapomniane, ryzykowne patrole, kiedy żołnierze bez śniadania wyruszali poza bazę, nie załapując się na obiad - czekając tylko na kawę w styropianowym kubku. Autor ze szczegółami przekazuje nam tajemnice afgańskiej misji.

   Język zwięzły, prosty i ciekawy. Jak mogłoby się wydawać, książki o tych tematach są niezrozumiałe dla cywilów, ale w tym wypadku mamy wręcz odwrotnie. Nie zabraknie humoru i luźnych rozmów z przyjaciółmi, a także angielskiego spisanego fonetycznie. Kapral pisze wprost, nie owija w bawełnę i tłumaczy niezrozumiałe określenia. Po tej lekturze będziecie wiedzieli co to są ajdiki, difagi i inne zwroty aktywne w mowie żołnierzy. Poznacie także kulturę i życie ludności, która w zależności od wioski, interesuje się chłopakami w sposób pozytywny lub negatywny. 

Źródło
   W Dzienniku dowódcy Rosomaka, prócz historii z życia żołnierzy, znajdziemy także mnóstwo zdjęć autorstwa Dutkiewicza. Książka otwiera się kolorową galerią, czarno-białe przewijają się między kolejnymi dniami opisywanymi w dzienniku. Jest do duży plus, dzięki temu możemy jeszcze bardziej poczuć klimat Afganistanu i tego, co tam się dzieje. Dodatkowo umieszczono licznik patroli/ostrzałów/konwojów/itp., gdzie autor dopisuje jak działał i co ile razy zrobił.

   Tematy militarne, a tym bardziej reportaże/dzienniki z misji to coś, za co zawsze lubię i będę często sięgać - tym bardziej, jeżeli autor skrupulatnie i ciekawie opisuje to, co warte podkreślenia. Ta książka to rzecz, dzięki której dowiecie się nowych rzeczy - nie tylko tych podstawowych, o których możecie przeczytać w prasie czy w wiadomościach. Jest to też jedyna możliwość poznania Dutkiewicza, który nie wyszedł cało z feralnego skoku na spadochronie. Ostatnie strony lektury zawierają fragmenty rozmów z rodziną, co doskonale dopełnia całą książkę. Jak najbardziej warta polecenia - poznajcie życie żołnierzy od trochę innej strony.

Za wartościową lekturę dziękuję: Wydawnictwo WarBook
Z tego miejsca zapraszam Was także na stronę zafganistanu.pl, czyli bloga redaktora książki. Na pewno dowiecie się wielu ciekawych informacji. Fb

wtorek, 3 października 2017

Inna forma spełnienia bohaterów... Wywiad - Adrian Bednarek



Adrian Bednarek - twórca serii o Kubie Sobańskim, pisarski diabeł, ale i mąż, kochający ojciec. Ma swoje nawyki, a prócz tego życie dzieli ze swoim mordercą, którego historię możecie przeczytać w jego trzech książkach. Podejmiecie się tego wyzwania i wkroczycie w świat razem z Ulicznym Diabłem? 

Strona autora









1. Jaki człowiek kryje się za autorem serii o Ulicznym Diable? Może na sam początek powiesz nam coś o sobie?
To pytanie zawsze sprawia mi trudność bo wolę mówić o moich książkach, niż o samym sobie. Co mogę powiedzieć? Mam 33 lata, jestem szczęśliwym mężem a od nieco ponad roku tatą, uwielbiam pisać i co oczywiste, czytać. Jestem wielkim fanem sportu żużlowego, fascynują mnie czarne charaktery w książkach oraz filmach. W swoich książkach głównie stawiam właśnie na intrygujących i skomplikowanych przestępców. 
 
     2. Co skłoniło Cię to wymyślenia historii Sobańskiego i dlaczego akurat pomysł na ukazanie go w dwóch formach – mordercy i przykładnego pracownika kancelarii?
Fascynacja seryjnymi mordercami i przestępcami ogólnie. Zawsze byłem ciekaw co musi czuć taki człowiek, który z jednej strony prowadzi zwykłe życie, jest z pozoru normalnym człowiekiem jakich wielu. Ma znajomych, pracę, pasje, hobby a z drugiej mroczną potrzebę, która karze mu zabijać. Poza tym to świetna przygoda, pokombinować jak dokonać serii morderstw i nie dać się złapać :)

     
   3. Tworząc  fabułę, wzorujesz się na znajomych, jako przykładowych bohaterach, którzy kręcą się obok Kuby?
     Nie, a przynajmniej nie robię tego świadomie :) Zwykle postacie powstają spontanicznie a ich charaktery tworzą się same na równie z fabułą.
   
     4. Myślałeś kiedyś o tym, jakby to było stać się mordercą z Twojej książki? Czy w tej postaci odnajdujesz cząstkę siebie? Nie mam tu od razu na myśli masowych morderstw, ale kilka cech aktywnych u Sobańskiego. 
     Myślę o tym za każdym razem jak piszę o Kubie. To naturalne, że autor wczuwa się w postacie ze swoich książek. Inaczej ciężko byłoby tworzyć :) Czy odnajduję swoje cechy u Kuby? O to najlepiej spytać tych, którzy mnie znają i czytali moje książki. Myślę, że tak. Wydaje mi się, że każdy autor celowo lub nie, przenosi pewne cechy własne do kreowanych postaci. 



    5. Rzeźnik Niewiniątek to bardzo ambitny pomysł. Jeżeli na świecie można by było bezkarnie mordować ludzi, wcieliłbyś się w głównego bohatera? 
     Nie. Zdecydowanie nie chciałbym wcielić się w swojego głównego bohatera i bezkarnie mordować. Pisanie o morderstwach w zupełności mi wystarcza :)
  
     6. Masz jakieś nawyki pisarskie? Potrzebujesz muzyki, kawy, spokoju etc., aby rozkręcić akcję?
     Pewnie, mam pisarskie nawyki. Nigdy nie zaczynam dłuższego pisania inaczej niż od fajki i kawy. Podczas dymka próbuję poukładać sobie w głowie myśli i wczuć się w swoje postacie do danej sceny. Zdecydowanie potrzebuję spokoju. Rozpraszają mnie dźwięki dookoła. Najbardziej lubię gdy jedynymi dźwiękami towarzyszącymi podczas pisania są głosy w głowie. A jeśli chodzi o szukanie pomysłów najlepiej wychodzi to podczas biegania lub na siłowni. Wówczas towarzyszy mi głośna muzyka w słuchawkach, a zastrzyk endorfin pomaga w wymyślaniu. 


     7. Skąd to zamiłowanie do rozlewu krwi i dokładnych opisów zabójstw? Czytałeś od zawsze „krwawe” książki, czy siedzi to głęboko w Twojej podświadomości? 
     Nie nazwałbym tego zamiłowaniem. Po prostu lubię opisywać kluczowe sceny ze szczegółami. To właśnie czyni książki zdecydowanie ciekawszymi od filmów. Tu można opisać każdy detal, poczuć każdą najdrobniejszą emocję towarzyszącą bohaterom. W historiach Diabła pisanych z pierwszej perspektywy, główny bohater zwraca straszną uwagę na detale dlatego podczas opisów nie może ich zabraknąć. Lubię czytać „krwawe” książki, choć takich naprawdę krwawych, skupiających się na detalach przeczytałem niewiele. 

    8. Czy po Pamiętniku Diabła planowałeś rozbudować historię, tworząc jeszcze kilka pozycji? A może przyszło to do Ciebie pod przypływem chwili?
      Po Pamiętniku Diabła w ogóle nie planowałem pisać kolejnych części. Początkowo zamierzałem przestać na jednej, ale dość szybko przyszedł mi pomysł na kolejną a pokusa była tak silna, że musiałem spróbować. Trzecia część powstała spontanicznie. Kończąc drugą nagle przyszedł mi pomysł na epilog i niejako sam się wpakowałem w napisanie Spowiedzi Diabła. Natomiast ostatnia część, Wyrok Diabła powstała z czystej chęci pobawienia się postacią, którą stworzyłem w trzeciej części. 


     9. Jak myślisz, co myślą o Tobie znajomi/rodzina, czytając Twoje teksty lub po prostu widząc tytuły i okładki?
      O to najlepiej ich spytać. Żona czuje dumę, ja satysfakcję i w sumie ta wiedza mi wystarcza :) 

    10. Czy Twoi czytelnicy dają Ci zaparcie do dalszego pisania? Dostajesz komentarze odnośnie Sobańskiego lub jego żądzy mordu?
    Opinie czytelników są chyba najlepszym motywatorem. Nic nie daje takiego kopa do pisania jak ludzie, którzy świetnie bawią się przy moich książkach uświadamiając mi tym, że pisanie ma sens. 

     11. Jak to jest w Twoim pisarskim życiu… Piszesz coś jeszcze pomiędzy serią o Kubie czy skupiasz się głównie na nim?
     Na Kubie nie skupiam się od dawna. 4tą część Diabła napisałem dwa lata temu i to zamknięty temat. Oprócz diabelskiej serii mam jeszcze sześć całkowicie osobnych historii a obecnie jestem w trakcie pisania nowej serii- tym razem o płatnym mordercy.


Bardzo dziękuję autorowi za wywiad, który przeprowadziłam. Po pierwszych stronach widocznej na zdjęciach książki wiedziałam, że seria bardzo do mnie przemówi. Ma w sobie szczegóły, które zaspokajają ciekawość czytelnika, a także to, czego szukają fani mroczniejszych historii. Oby więcej tak krwawych serii spod rąk polskich autorów!

piątek, 22 września 2017

Popiołki → Surrealistyczny romans na ekranie?

Tytuł: Popiołki
Reżyseria: Paul Morrison
Premiera: 7 października 2008
Gatunek: Biografia/Dramat
Główna obsada:
-Salvador Dali: Robert Pattison
-Federico Garcia Lorca: Javier Beltran
-Luis Banuel: Matthew McNulty
-Magdalena: Marina Gatell




"Możesz nas malować na setkach obrazów i przez dziesiątki lat... A my nadal będziemy prochem." 





     Młody artysta Salvador Dali przyjeżdża na madrycki uniwersytet malarski. Cechując się ogromną nieśmiałością zwraca na siebie uwagę poety Federica i przyszłego reżysera Luisa. Stają się wielkim trio i inspirują się wzajemnie. Jednak z czasem Luis zauważa, że dwóch artystów łączy coś więcej niż tylko przyjaźń i paranie się sztuką. Ich wielkie uczucie rozbija początek wojny domowej w Hiszpanii, która ściele za sobą garście trupów... 

Źródło
     Pana ze szpiczastym wąsem chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Jest to wielki surrealista, dziwak i zapatrzony w swoją sztukę Salvador Dali. Film Popiołki w głównej mierze skupia się na kwitnącej miłości Daliego z hiszpańskim poetą i dramaturgiem Federiciem. Ci homoseksualiści, jak każdy zdążył zauważyć, borykają się z wielką homofobią od strony ludzi, więc ze wszystkich sił pragną ukryć łączące ich uczucie. Z samego początku widzimy jak obaj starają się odwlec od siebie te "nieczyste" myśli, ale z czasem nie mogą się powstrzymać. Mimo, że żyli jeszcze przed wojną, to pokazali, że każdy człowiek ma prawo do wolności swoich wyborów, chociaż wielokrotnie mogą spotkać go srogie skutki.

     Film ukazuje życie dwóch artystów, no może trzech, ale nie zauważyłam w tym filmie ważnej bytności Luisa, którzy inspirowali się wzajemnie. Jako wielka fanka sztuki, sięgając po Popiołki oczekiwałam właśnie tego i się nie zawiodłam. Cóż może być piękniejszego od miłości znanego na całym świecie malarza i poety? W filmie znajdziemy wiele cytatów i tekstów autorstwa Federica, który recytuje je przy ważnych okazjach. Sam Dali nie zostaje w tyle i widzimy jak tworzy swoje dzieła. Tytuł filmu pochodzi od obrazu (Popiołki [Little Ashes (Cenicitas)] ), który stworzył i dowiadujemy się z jakiego powodu został tak nazwany. Jeżeli szukacie filmu, który będzie ociekał sztuką, Popiołki są właśnie dla was.

     Prócz mężczyzn znajdziemy też wielką przyjaciółkę wszystkich trzech panów, jaką jest Magdalena. Kusząca bohaterów postać, która spowodowała także coś, co można by było nazwać kłótnią między Dalim a Federiciem, zanim ten pierwszy postanowił udać się do Paryża i stał się cenionym artystą. Po tym wydarzeniu został także ogromnie pysznym i samolubnym człowiekiem - wiele osób sądzi, że to za sprawą jego żony Galii. To wszystko również znajdziecie w filmie, nic was nie ominie.

     Jednym z aktorów jest dobrze znany Robert Pattison, który odgrywa rolę Daliego. Wygląda na bardzo uroczego i młodego artystę, który na samym początku jest ogromnie zestresowany. Pod koniec filmu, kiedy zyskuje charakterystycznego wąsa Salvadora, jeszcze bardziej go przypomina - tym bardziej w chwilach, gdzie pokazuje charakterystyczną mimikę Daliego. Również zachowywał się irracjonalnie i dziwacznie, więc tym bardziej sprzyja to realistycznemu oddaniu bohatera. Jeżeli chodzi o resztę aktorów, wszyscy wydawali mi się tacy sami, może dlatego nie mogłam odnaleźć w tłumie Luisa, trzeciego przyjaciela głównych bohaterów.

Źródło
     Nie musicie bać się erotyzmu w tym filmie, gdyż jest to bardzo znikome. Pod pojęciem "erotyzm" w Popiołkach występują jedynie gesty, ewentualnie drobne pocałunki, chociaż w najmniej spodziewanym momencie zobaczycie coś więcej. To wszystko pokazuje część wielkiego uczucia łączącego dwójkę artystów. Musicie wiedzieć, że w internecie znajdziecie mnóstwo fotografii tych kochanków, tak samo jak listy, którymi się wymieniali. Warto zobaczyć jak kwitła zakazana miłość w czasach przedwojennych.

     Zakończenie filmu jest co najmniej szokujące i nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Oczywiście nie zagłębiałam się w dokładną biografię artystów, ale to było zbyt dużo. Koniecznie obejrzyjcie Popiołki i zobaczcie, że wojna potrafi zniszczyć wszystko, ale pozostawić po sobie wspomnienia. Miłość. Sztuka. Zdrada.

poniedziałek, 18 września 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "Najlepszy powód, by żyć"

Tytuł: Najlepszy powód, by żyć
Autor: Augusta Docher
Liczba stron: 361
Data wydania: 27 września 2017


"Póki kogoś kochasz, twoje serce nie potrafi skapitulować."

Uczucie, którym darzymy drugą osobę, potrafi mieć moc sprawczą i postawić człowieka na nogi. Póki kochamy, mamy swój jeden, najważniejszy powód do życia. Serce walczy z najciemniejszymi myślami i nie chce się poddać. Uczucie podtrzymuje naszą egzystencję, a wraz ze wzrostem tej siły, stajemy się coraz pewniejsi, kiedy nad głową pojawiają się coraz to nowe niteczki nadziei.


     Ponad pięćdziesiąt procent ciała szesnastoletniej Dominiki zostaje poparzone żywym ogniem. Znalazła się w złym miejscu i w złej chwili, a po całym wydarzeniu jej życie doszczętnie się zmienia. Poddała się, a zamiast niej samej, walczą za nią lekarze. Dla niej życie jest nieważne, ma wiele powodów, aby z tym skończyć i chce to zrobić za wszelką cenę. Póki do sali nie wchodzi młody lekarz z aspiracjami, ciało Dominiki chce się poddać. Tomek próbuje uleczyć ciało nastolatki, a jego brat szarą psychikę, która nie daje sobie rady z samą sobą. Czy ta rodzinna pomoc pomoże Dominice podtrzymać swoje życie?

Źródło
     Dominika przeżyła wiele słabych chwil. Jej ojciec, chcąc nie chcąc, przyczynił się do ogromnego cierpienia i skutków widocznych przez lata. Mimo to, nadal był jedynym powodem do życia. Kiedy promyk nadziei dziewczyny przygasał na szpitalnym łóżku, nie mogła mieć przy sobie najbliższej osoby. Wtedy pojawił się Tomek, młody lekarz pisząc książkę o bólu u pacjentów. Nie tylko pomógł Dominice stanąć fizycznie na nogach i skrócić jej cierpienie, ale również wprowadził do kruchego serca swojego brata Marcela. Obaj próbowali przekazać jak najwięcej ciepła dziewczynie. Rozmawiali z nią, kiedy tego potrzebowała, opiekowali się i pomagali w najgorszych chwilach. Nie było to przesadzone, ale bardzo naturalnie. 

     Ta książka to istna podróż przez najgłębsze części ludzkiego umysłu. Autorka pokazuje czarno na białym, że  pewne wydarzenia, które nas dopadną, potrafią zamknąć człowieka w krainie wiecznej depresji, gdzie nie sposób uwierzyć w swoje umiejętności. W duszy Dominiki pojawiła się dziura, a ludzie ją otaczający próbowali zasklepić tę pustkę i pomóc dziewczynie w odzyskaniu wiary w siebie. Najlepszy powód, by żyć, to trudna historia napisana trudnym językiem. Aby dogłębnie ją zrozumieć i zyskać życiowe nauki, wystarczy czytać ze zrozumieniem, a wnioski nasuną się same. 

     Bohaterowie wykreowani przez Auguste vel Beatę Majewską mogliby być żywymi ludźmi. Nie są przerysowani, wręcz bardzo naturalni. Mają swoje wady i zalety, poddają się chwili i popełniają błędy. Dominika to krucha nastolatka z historią, którą widać nawet po jej ciele. Marcel momentami mnie denerwował, gdyż zachowywał się obscenicznie i niedorośle, widać to też było po sposobie wysławiania się i wyrazach, które używał. Jednak to daje mu dużo autentyczności, nie jest typowym idealnym facetem. Postać, jaką jest Marcel, uczy mimo wszystko, że nie liczy się to co powierzchowne - nasz wygląd, cera, budowa ciała, a to, co nosimy w środku i nie każdy ma do tego dostęp. Wystarczy nuta zaufania, aby ktoś otworzył się przed nami i pokazał jak bardzo jest pozytywnym człowiekiem i jaką historię ze sobą nosi... 

Źródło
     Nie spodziewałam się aż takiej fabuły po tej książce. Niby jest młodzieżowa, ale pokazuje trochę inny tok myślenia. Z samego początku myślałam, że będzie to polski klon Gwiazd naszych wina - pomyślałam o niej, kiedy zobaczyłam łudząco identyczne okładki i fakt, że Dominika (spoiler) prawie straciła nogę jak jeden z głównych bohaterów GNW. Podobne są tylko pod tym względem, że czegoś uczą i pozostawiają to "coś", kiedy się je przeczyta. Najlepszy powód, by żyć, to niezaprzeczalnie pozycja, przez którą GNW może czuć się zagrożone - a w dodatku polskiej autorki!

     Ta lektura zapadnie Wam w pamięć, jestem tego pewna. Samo zakończenie zwala z nóg. I nie mam tutaj na myśli cudownego love story, który kończy się... sama nie wiem czym, ale zaskoczenie czytelnika! Mamy krótkie zdanie na końcu strony, przewijamy a tutaj... biała kartka. Szok? Niedowierzanie? Dokładnie tak! Mam nadzieję, że takie zakończenie zwiastuje chociaż odrobinę kontynuację, chyba, że autorka zostawia nam otwarte zakończenie. Warto przeczytać? Warto. Zobaczcie historię dwójki młodych ludzi, którzy potrafią sobie wybaczyć i nie żyć powierzchownymi realiami.

Za możliwość przeczytania poruszającej historii, dziękuję: Wydawnictwo Znak