poniedziałek, 6 listopada 2017

"Diabelskie podcienia"

Tytuł: Diabelskie podcienia
Autor: Bogusław Dziadzia
Liczba stron: 250
Data wydania: 9 października 2017


"Są takie chwile, a może raczej miejsca, pomiędzy snem i jawą, w których nie sposób dociec, gdzie się znajduje to, co poza snem. W śnie rzeczywistość staje się snem, tak samo jak w codzienności to, co dzieje się w śnie. O ile w ogóle istnieje coś takiego jak sen."



     W Cieszynie, mieście na południu Polski, pojawia się tajemnicza, ponętna kobieta. Jednak już na początku przygody jej kokieteryjne zachowanie przyczynia się do śmierci jednego z kochanków. Pola staje przed sądem, mając zakaz wyjeżdżania z miasta. W tym czasie zgłębia najskrytsze tajemnice Cieszyna i poznaje na swojej drodze nowych facetów...

Źródło
     Książka wydawała się strzałem w dziesiątkę. Do bohaterki już w opisie zostały przyklejone mroczne klimaty, okultyzm i ogromna nietuzinkowość. Ta ponętna kobieta zaintrygowała mnie swoimi zainteresowaniami oraz miłością do zdobywania kolejnych mężczyzn, a tym bardziej tajemniczą śmiercią jednego z kochanków. Na samym początku stajemy wraz z Polą przed sądem - pokazuje jedno ze swoich obliczy, przybliża całą historię, która może wydawać się niespełna rozumu. Wstęp genialny, z resztą było troszkę ciężej.

     Nie doznałam w tej pozycji ani krzty okultyzmu i magii. Sama nie wiem, może ukryte to było gdzieś między wersami? Jednak z perspektywy czasu nadal nie przypominam sobie, aby w jakikolwiek sposób dotarła do mnie czarna magia. Fakt, Pola była bardzo specyficzna - z jednej strony otwarta na nowo poznanych facetów, a z drugiej depresyjna, samotna persona. Wokół niej unosiła się lekka magiczna otoczka, ale niestety nic ona nie wskórała. Czuję ogromny niedosyt i zmarnowanie potencjału na tę książkę.

     Ciekawym tematem w Diabelskich podcieniach była historia Cieszyna, którą próbowała zgłębić bohaterka. Nie tylko autor pokazał ją od innej strony, ale także zwrócił uwagę na to, co człowiek potrafi zrobić, aby dotrzeć do pożądanych przez siebie informacji. Znajdziemy w niej także wiele pytań bez odpowiedzi, które utrudniają ogólne zrozumienie pozycji.

Źródło
     Mimo wszelkiego rodzaju niedociągnięć i niedomówień, największym plusem był ogrom łacińskich sentencji. Niestety słowniczek znajdował się na końcu książki, co utrudniało czytanie - przecież nikt nie będzie sprawdzał co chwilę dziwnych, pojedynczych wyrazów, które użył autor, tylko będzie czytał dalej, nieprawdaż? Często można było znaleźć ciekawy cytat rozpoczynający historie, a nawet taki, który do niej nawiązywał. Ciekawy zabieg i jak najbardziej na plus.

     Diabelskie podcienia mogę uznać za bezpłciową pozycję, która ani to nie zaciekawia czytelnika jedną, wielką tajemnicą ani nie niesie za sobą nic więcej prócz łacińskich sentencji. Nie żałuję czasu na nią poświęconą, ze względu na plusy widoczne wyżej, ale na pewno nie jest to jedna z moich ulubionych książek, która miała mieć w sobie chociaż kruszynkę czarnej magii. Niestety nie potrafiłam odnaleźć się w przedstawionych wydarzeniach.

Za książkę dziękuję: Wydawnictwo Oficynka

poniedziałek, 30 października 2017

Piekielny wrzesień/październik


Przeczytane:
-Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno - 351 stron
-Najlepszy powód, by żyć - 361 stron
-Cierpienia młodego Wertera - 90 stron
-Dziennik dowódcy Rosomaka - 341 strony
-Mikołaj i dziewczyna z gwiazd - 157 stron
-Diabelskie podcienia - 250 stron

RAZEM: 1550 stron 

Król Piekieł:
W ciągu roku czytam wiele książek młodzieżowych, które znajdują się na liście powyżej. Jednak moje serce, jako najlepszą książkę w ciągu tych dwóch miesięcy wybiera... Dziennik dowódcy Rosomaka. Lektura dała wiele do myślenia i jeszcze bardziej zagłębiła mnie w historie służb mundurowych, z którymi wiążę niejako swoją przyszłość. Sądzę, że zasłużyła na miano Króla Piekieł nie tylko w tym miesiącu, ale również wcześniejszych postów. 

Nowe pozycje na półce:
Diabelskie podcienia Bogusław Dziadzia
Mistrz i Małgorzata Michaił Bułhakow
Nie-boska komedia Zygmunt Krasiński
Faust J.W. Goethe
Wołyń. Bez litości Piotry Tymiński
Dziennik dowódcy Rosomaka Jacek Dutkiewicz/Marcin Ogdowski
#Wawskie'14 Jakub Pawełek
Ojciec Goriot Honore de Balzac

czwartek, 26 października 2017

"Mikołaj i dziewczyna z gwiazd"

Tytuł: Mikołaj i dziewczyna z gwiazd
Autor: Sergiusz Pinkwart
Liczba stron: 157

"Wokół zmieniło się niemal wszystko, a tak naprawdę ciągle chcemy, żeby gwiazdy nie były jedynie gazowymi ciałami kosmicznymi, tylko magicznymi drogowskazami naszej przyszłości."


Świat od zarania dziejów zmienia się diametralnie. Chociaż ludzie wierzą w rozwój, ich mentalność pozostaje taka sama. Mimo życia na ziemi, chcemy poznać to, co nieosiągalne - metafizyczne, zabronione i nieodkryte. Każdy pragnie zapisać się na kartach historii, zrewolucjonizować przemysł czy gospodarkę. Ale co tak na prawdę siedzi w naszej głowie? Na czym się opieramy i w co wierzymy? 


     Czternastoletnia Wika, fanka nowoczesnej technologii, zostaje przypadkowo wysłana w przeszłość przez swojego brata Maria - domorosłego wynalazcę. Będąc typową nastolatką z problemami i koniecznością dostępu do internetu, ląduje w czasach młodości Mikołaja Kopernika. Przenosząc się do XVw. staje twarzą w twarz z licznymi nieudogodnieniami i zupełnie inną mentalnością ludzi. Czy posługując się zwrotami żywymi w XXIw. nie wpadnie w kłopoty?

Źródło
     Kto nie słyszał o astronomie prosto z miasta nad Wisłą? Kto nie uczył się o nim od najmłodszych lat? A kto by pomyślał, że kiedykolwiek powstanie o nim książka skierowana dla młodszych (chociaż niekoniecznie) czytelników? Oto przed Wami Mikołaj i dziewczyna z gwiazd, czyli historia dziewczyny z naszych czasów, która przenosząc się w czasie wywróciła świat młodego Mikołaja do góry nogami, wspominając mu o poruszaniu się planet, gwiazd i pobieżnie o budowie Wszechświata. Czy ta barwna historia zawiera w sobie chociaż odrobinę prawdy?

     Chociaż po tytule możemy spodziewać się Kopernika jako głównego bohatera, niekoniecznie to spotkamy. Autor na pierwszym planie postawił czerwonowłosą Wikę oraz jego brata Maria, który próbował swoim ogromnym umysłem przywrócić siostrę w ramiona XXIw. Kiedy Mariusz rozmyślał nad swoim podwórkowym eksperymentem, Wika coraz bardziej klimatyzowała się w czasach nam odległych. Bardzo spodobał mi się fakt, że pomimo prostego języka autor tak doskonale przybliżył XVw., życie ludzi i ich stosunek do obcych/osób wyróżniających się z tłumu. Jak widać również po okładce, Wika była buntowniczą dziewczyną o czerwonych włosach, więc z tego faktu nie mogło zabraknąć różnorodnych problemów. 

     Ta z pozoru banalna książeczka dla młodszych czytelników ma w sobie dość sporą dawkę inkwizycji, heretyków i relacji z bogiem. Ale jak to? W czasach opisywanych przez autora działała dość sprawnie inkwizycja, która skazywała osoby nieposłuszne bogu - czarownice, wiedźmy, heretyków. Warto przeczytać tę krótką lekturę chociażby zważając na to, że nie każdy wie jak taka instytucja działała i co miała na celu - tutaj znajdziecie wszystko opisane prostym językiem.

Źródło
     Książka skrywa za sobą mnóstwo przygód i zagadek. Bohaterowie odsłaniają swoje prawdziwe oblicza, stając naprzeciwko trudności, które zesłał im los. Widać jak bardzo przywiązani jesteśmy do internetu, jak obchodzimy się z ludźmi z pozoru "odmiennymi" oraz co robimy, kiedy nasze życie wisi na włosku. 

     Czy warto? Warto. Czasami człowiek potrzebuje lekkich lektur niosących za sobą trochę informacji ze świata, które może przeczytać w jeden wieczór, aby potem zabrać się za coś "cięższego". Chociaż te cienkie lektury mogą wydawać się bezsensowne, znajdą się i takie, które zawierają wiele wspaniałych przygód, wzorców i złotych myśli.

Za historię prosto z miasta pachnącego piernikiem, dziękuję: Wydawnictwo Akapit Press

sobota, 21 października 2017

"Dziennik dowódcy Rosomaka"

Tytuł: Dziennik dowódcy Rosomaka
Autor: Jacek Dutkiewicz/Marcin Ogdowski
Liczba stron: 341
Data wydania: 27 września 2017

"Jeśli ktoś był już na misji i twierdzi, że wszystko, albo cokolwiek, o misjach wie, jest w dalekim błędzie. Nie wie nic. A jeżeli z tym zdaniem się nie zgadza, szybko zostanie wyprowadzony z błędu."

Misje jakichkolwiek jednostek wojskowych są rzeczą trudną. Będąc tam raz, nie możemy stwierdzić, że widzieliśmy wszystko. Nie widzieliśmy tak na prawdę nic, żyjąc w błędzie. Będąc tam drugi raz nabywamy coraz więcej informacji, niebezpiecznych przeżyć i doświadczeń. 


   17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana znalazła się wiosną 2011 roku w objęciach Afganistanu. Lądując tam z całą masą wyposażenia, nie mieli walczyć z dobrze wyszkolonymi ludźmi, a z małymi ładunkami wybuchowymi, "ajdikami", podkładanymi w najmniej spodziewanych miejscach. To właśnie cechy charakteru odgrywały ważną rolę w tej ponad półrocznej misji. Jak elitarna formacja Wojska Polskiego poradziła sobie z tym zadaniem? 

Żródło/zafganistanu.pl
   Dziennik dowódcy rosomaka to dziennik kaprala Jacka Dutkiewicza zredagowany i wydany po jego śmierci. Pokazuje życie na misji od podszewki - nie z karabinem w dłoni, celując w obronie ludzi, ale od strony zorganizowania i życia w bazie. Oczywiście nie zabraknie także niebezpiecznych przejażdżek rosomakami. Jest doskonale spisaną książką, która nie skupia się na rzeczach, które chociaż po części wie każdy z nas. Jacek Dutkiewicz włożył w nią całe swoje serce i życie, a Marcin Ogdowski całym samozaparciem pomógł jej ukazać się światłu dziennemu w takim, a nie innym wydaniu. 

   Ta książka to tak na prawdę cząstka życia Dutkiewicza. Opisuje on wydarzenia od samego początku, czyli pobytu w Manas, po powrót do ojczyzny. Poznajemy nawyki żołnierzy, patrolowane okolice, wyjazdy na "ajdiki" czy okoliczne wioski. Z ogromną dokładnością zgłębiamy życie na pustkowiu, gdzie wszystko jest żółto-żółte. Chociaż może wydawać się, że to monotonna praca, czeka na nas dużo "niespodzianek".

   Życie żołnierzy od kuchni - dosłownie. Niepowtarzalna okazja do poznania żywieniowych specjałów chłopaków, którzy tak jak inni ludzie, też mają swoje ulubione potrawy. Ta książka to na prawdę coś niezwykłego, opisującego niezapomniane, ryzykowne patrole, kiedy żołnierze bez śniadania wyruszali poza bazę, nie załapując się na obiad - czekając tylko na kawę w styropianowym kubku. Autor ze szczegółami przekazuje nam tajemnice afgańskiej misji.

   Język zwięzły, prosty i ciekawy. Jak mogłoby się wydawać, książki o tych tematach są niezrozumiałe dla cywilów, ale w tym wypadku mamy wręcz odwrotnie. Nie zabraknie humoru i luźnych rozmów z przyjaciółmi, a także angielskiego spisanego fonetycznie. Kapral pisze wprost, nie owija w bawełnę i tłumaczy niezrozumiałe określenia. Po tej lekturze będziecie wiedzieli co to są ajdiki, difagi i inne zwroty aktywne w mowie żołnierzy. Poznacie także kulturę i życie ludności, która w zależności od wioski, interesuje się chłopakami w sposób pozytywny lub negatywny. 

Źródło
   W Dzienniku dowódcy Rosomaka, prócz historii z życia żołnierzy, znajdziemy także mnóstwo zdjęć autorstwa Dutkiewicza. Książka otwiera się kolorową galerią, czarno-białe przewijają się między kolejnymi dniami opisywanymi w dzienniku. Jest do duży plus, dzięki temu możemy jeszcze bardziej poczuć klimat Afganistanu i tego, co tam się dzieje. Dodatkowo umieszczono licznik patroli/ostrzałów/konwojów/itp., gdzie autor dopisuje jak działał i co ile razy zrobił.

   Tematy militarne, a tym bardziej reportaże/dzienniki z misji to coś, za co zawsze lubię i będę często sięgać - tym bardziej, jeżeli autor skrupulatnie i ciekawie opisuje to, co warte podkreślenia. Ta książka to rzecz, dzięki której dowiecie się nowych rzeczy - nie tylko tych podstawowych, o których możecie przeczytać w prasie czy w wiadomościach. Jest to też jedyna możliwość poznania Dutkiewicza, który nie wyszedł cało z feralnego skoku na spadochronie. Ostatnie strony lektury zawierają fragmenty rozmów z rodziną, co doskonale dopełnia całą książkę. Jak najbardziej warta polecenia - poznajcie życie żołnierzy od trochę innej strony.

Za wartościową lekturę dziękuję: Wydawnictwo WarBook
Z tego miejsca zapraszam Was także na stronę zafganistanu.pl, czyli bloga redaktora książki. Na pewno dowiecie się wielu ciekawych informacji. Fb

wtorek, 3 października 2017

Inna forma spełnienia bohaterów... Wywiad - Adrian Bednarek



Adrian Bednarek - twórca serii o Kubie Sobańskim, pisarski diabeł, ale i mąż, kochający ojciec. Ma swoje nawyki, a prócz tego życie dzieli ze swoim mordercą, którego historię możecie przeczytać w jego trzech książkach. Podejmiecie się tego wyzwania i wkroczycie w świat razem z Ulicznym Diabłem? 

Strona autora









1. Jaki człowiek kryje się za autorem serii o Ulicznym Diable? Może na sam początek powiesz nam coś o sobie?
To pytanie zawsze sprawia mi trudność bo wolę mówić o moich książkach, niż o samym sobie. Co mogę powiedzieć? Mam 33 lata, jestem szczęśliwym mężem a od nieco ponad roku tatą, uwielbiam pisać i co oczywiste, czytać. Jestem wielkim fanem sportu żużlowego, fascynują mnie czarne charaktery w książkach oraz filmach. W swoich książkach głównie stawiam właśnie na intrygujących i skomplikowanych przestępców. 
 
     2. Co skłoniło Cię to wymyślenia historii Sobańskiego i dlaczego akurat pomysł na ukazanie go w dwóch formach – mordercy i przykładnego pracownika kancelarii?
Fascynacja seryjnymi mordercami i przestępcami ogólnie. Zawsze byłem ciekaw co musi czuć taki człowiek, który z jednej strony prowadzi zwykłe życie, jest z pozoru normalnym człowiekiem jakich wielu. Ma znajomych, pracę, pasje, hobby a z drugiej mroczną potrzebę, która karze mu zabijać. Poza tym to świetna przygoda, pokombinować jak dokonać serii morderstw i nie dać się złapać :)

     
   3. Tworząc  fabułę, wzorujesz się na znajomych, jako przykładowych bohaterach, którzy kręcą się obok Kuby?
     Nie, a przynajmniej nie robię tego świadomie :) Zwykle postacie powstają spontanicznie a ich charaktery tworzą się same na równie z fabułą.
   
     4. Myślałeś kiedyś o tym, jakby to było stać się mordercą z Twojej książki? Czy w tej postaci odnajdujesz cząstkę siebie? Nie mam tu od razu na myśli masowych morderstw, ale kilka cech aktywnych u Sobańskiego. 
     Myślę o tym za każdym razem jak piszę o Kubie. To naturalne, że autor wczuwa się w postacie ze swoich książek. Inaczej ciężko byłoby tworzyć :) Czy odnajduję swoje cechy u Kuby? O to najlepiej spytać tych, którzy mnie znają i czytali moje książki. Myślę, że tak. Wydaje mi się, że każdy autor celowo lub nie, przenosi pewne cechy własne do kreowanych postaci. 



    5. Rzeźnik Niewiniątek to bardzo ambitny pomysł. Jeżeli na świecie można by było bezkarnie mordować ludzi, wcieliłbyś się w głównego bohatera? 
     Nie. Zdecydowanie nie chciałbym wcielić się w swojego głównego bohatera i bezkarnie mordować. Pisanie o morderstwach w zupełności mi wystarcza :)
  
     6. Masz jakieś nawyki pisarskie? Potrzebujesz muzyki, kawy, spokoju etc., aby rozkręcić akcję?
     Pewnie, mam pisarskie nawyki. Nigdy nie zaczynam dłuższego pisania inaczej niż od fajki i kawy. Podczas dymka próbuję poukładać sobie w głowie myśli i wczuć się w swoje postacie do danej sceny. Zdecydowanie potrzebuję spokoju. Rozpraszają mnie dźwięki dookoła. Najbardziej lubię gdy jedynymi dźwiękami towarzyszącymi podczas pisania są głosy w głowie. A jeśli chodzi o szukanie pomysłów najlepiej wychodzi to podczas biegania lub na siłowni. Wówczas towarzyszy mi głośna muzyka w słuchawkach, a zastrzyk endorfin pomaga w wymyślaniu. 


     7. Skąd to zamiłowanie do rozlewu krwi i dokładnych opisów zabójstw? Czytałeś od zawsze „krwawe” książki, czy siedzi to głęboko w Twojej podświadomości? 
     Nie nazwałbym tego zamiłowaniem. Po prostu lubię opisywać kluczowe sceny ze szczegółami. To właśnie czyni książki zdecydowanie ciekawszymi od filmów. Tu można opisać każdy detal, poczuć każdą najdrobniejszą emocję towarzyszącą bohaterom. W historiach Diabła pisanych z pierwszej perspektywy, główny bohater zwraca straszną uwagę na detale dlatego podczas opisów nie może ich zabraknąć. Lubię czytać „krwawe” książki, choć takich naprawdę krwawych, skupiających się na detalach przeczytałem niewiele. 

    8. Czy po Pamiętniku Diabła planowałeś rozbudować historię, tworząc jeszcze kilka pozycji? A może przyszło to do Ciebie pod przypływem chwili?
      Po Pamiętniku Diabła w ogóle nie planowałem pisać kolejnych części. Początkowo zamierzałem przestać na jednej, ale dość szybko przyszedł mi pomysł na kolejną a pokusa była tak silna, że musiałem spróbować. Trzecia część powstała spontanicznie. Kończąc drugą nagle przyszedł mi pomysł na epilog i niejako sam się wpakowałem w napisanie Spowiedzi Diabła. Natomiast ostatnia część, Wyrok Diabła powstała z czystej chęci pobawienia się postacią, którą stworzyłem w trzeciej części. 


     9. Jak myślisz, co myślą o Tobie znajomi/rodzina, czytając Twoje teksty lub po prostu widząc tytuły i okładki?
      O to najlepiej ich spytać. Żona czuje dumę, ja satysfakcję i w sumie ta wiedza mi wystarcza :) 

    10. Czy Twoi czytelnicy dają Ci zaparcie do dalszego pisania? Dostajesz komentarze odnośnie Sobańskiego lub jego żądzy mordu?
    Opinie czytelników są chyba najlepszym motywatorem. Nic nie daje takiego kopa do pisania jak ludzie, którzy świetnie bawią się przy moich książkach uświadamiając mi tym, że pisanie ma sens. 

     11. Jak to jest w Twoim pisarskim życiu… Piszesz coś jeszcze pomiędzy serią o Kubie czy skupiasz się głównie na nim?
     Na Kubie nie skupiam się od dawna. 4tą część Diabła napisałem dwa lata temu i to zamknięty temat. Oprócz diabelskiej serii mam jeszcze sześć całkowicie osobnych historii a obecnie jestem w trakcie pisania nowej serii- tym razem o płatnym mordercy.


Bardzo dziękuję autorowi za wywiad, który przeprowadziłam. Po pierwszych stronach widocznej na zdjęciach książki wiedziałam, że seria bardzo do mnie przemówi. Ma w sobie szczegóły, które zaspokajają ciekawość czytelnika, a także to, czego szukają fani mroczniejszych historii. Oby więcej tak krwawych serii spod rąk polskich autorów!

piątek, 22 września 2017

Popiołki → Surrealistyczny romans na ekranie?

Tytuł: Popiołki
Reżyseria: Paul Morrison
Premiera: 7 października 2008
Gatunek: Biografia/Dramat
Główna obsada:
-Salvador Dali: Robert Pattison
-Federico Garcia Lorca: Javier Beltran
-Luis Banuel: Matthew McNulty
-Magdalena: Marina Gatell




"Możesz nas malować na setkach obrazów i przez dziesiątki lat... A my nadal będziemy prochem." 





     Młody artysta Salvador Dali przyjeżdża na madrycki uniwersytet malarski. Cechując się ogromną nieśmiałością zwraca na siebie uwagę poety Federica i przyszłego reżysera Luisa. Stają się wielkim trio i inspirują się wzajemnie. Jednak z czasem Luis zauważa, że dwóch artystów łączy coś więcej niż tylko przyjaźń i paranie się sztuką. Ich wielkie uczucie rozbija początek wojny domowej w Hiszpanii, która ściele za sobą garście trupów... 

Źródło
     Pana ze szpiczastym wąsem chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Jest to wielki surrealista, dziwak i zapatrzony w swoją sztukę Salvador Dali. Film Popiołki w głównej mierze skupia się na kwitnącej miłości Daliego z hiszpańskim poetą i dramaturgiem Federiciem. Ci homoseksualiści, jak każdy zdążył zauważyć, borykają się z wielką homofobią od strony ludzi, więc ze wszystkich sił pragną ukryć łączące ich uczucie. Z samego początku widzimy jak obaj starają się odwlec od siebie te "nieczyste" myśli, ale z czasem nie mogą się powstrzymać. Mimo, że żyli jeszcze przed wojną, to pokazali, że każdy człowiek ma prawo do wolności swoich wyborów, chociaż wielokrotnie mogą spotkać go srogie skutki.

     Film ukazuje życie dwóch artystów, no może trzech, ale nie zauważyłam w tym filmie ważnej bytności Luisa, którzy inspirowali się wzajemnie. Jako wielka fanka sztuki, sięgając po Popiołki oczekiwałam właśnie tego i się nie zawiodłam. Cóż może być piękniejszego od miłości znanego na całym świecie malarza i poety? W filmie znajdziemy wiele cytatów i tekstów autorstwa Federica, który recytuje je przy ważnych okazjach. Sam Dali nie zostaje w tyle i widzimy jak tworzy swoje dzieła. Tytuł filmu pochodzi od obrazu (Popiołki [Little Ashes (Cenicitas)] ), który stworzył i dowiadujemy się z jakiego powodu został tak nazwany. Jeżeli szukacie filmu, który będzie ociekał sztuką, Popiołki są właśnie dla was.

     Prócz mężczyzn znajdziemy też wielką przyjaciółkę wszystkich trzech panów, jaką jest Magdalena. Kusząca bohaterów postać, która spowodowała także coś, co można by było nazwać kłótnią między Dalim a Federiciem, zanim ten pierwszy postanowił udać się do Paryża i stał się cenionym artystą. Po tym wydarzeniu został także ogromnie pysznym i samolubnym człowiekiem - wiele osób sądzi, że to za sprawą jego żony Galii. To wszystko również znajdziecie w filmie, nic was nie ominie.

     Jednym z aktorów jest dobrze znany Robert Pattison, który odgrywa rolę Daliego. Wygląda na bardzo uroczego i młodego artystę, który na samym początku jest ogromnie zestresowany. Pod koniec filmu, kiedy zyskuje charakterystycznego wąsa Salvadora, jeszcze bardziej go przypomina - tym bardziej w chwilach, gdzie pokazuje charakterystyczną mimikę Daliego. Również zachowywał się irracjonalnie i dziwacznie, więc tym bardziej sprzyja to realistycznemu oddaniu bohatera. Jeżeli chodzi o resztę aktorów, wszyscy wydawali mi się tacy sami, może dlatego nie mogłam odnaleźć w tłumie Luisa, trzeciego przyjaciela głównych bohaterów.

Źródło
     Nie musicie bać się erotyzmu w tym filmie, gdyż jest to bardzo znikome. Pod pojęciem "erotyzm" w Popiołkach występują jedynie gesty, ewentualnie drobne pocałunki, chociaż w najmniej spodziewanym momencie zobaczycie coś więcej. To wszystko pokazuje część wielkiego uczucia łączącego dwójkę artystów. Musicie wiedzieć, że w internecie znajdziecie mnóstwo fotografii tych kochanków, tak samo jak listy, którymi się wymieniali. Warto zobaczyć jak kwitła zakazana miłość w czasach przedwojennych.

     Zakończenie filmu jest co najmniej szokujące i nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Oczywiście nie zagłębiałam się w dokładną biografię artystów, ale to było zbyt dużo. Koniecznie obejrzyjcie Popiołki i zobaczcie, że wojna potrafi zniszczyć wszystko, ale pozostawić po sobie wspomnienia. Miłość. Sztuka. Zdrada.

poniedziałek, 18 września 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "Najlepszy powód, by żyć"

Tytuł: Najlepszy powód, by żyć
Autor: Augusta Docher
Liczba stron: 361
Data wydania: 27 września 2017


"Póki kogoś kochasz, twoje serce nie potrafi skapitulować."

Uczucie, którym darzymy drugą osobę, potrafi mieć moc sprawczą i postawić człowieka na nogi. Póki kochamy, mamy swój jeden, najważniejszy powód do życia. Serce walczy z najciemniejszymi myślami i nie chce się poddać. Uczucie podtrzymuje naszą egzystencję, a wraz ze wzrostem tej siły, stajemy się coraz pewniejsi, kiedy nad głową pojawiają się coraz to nowe niteczki nadziei.


     Ponad pięćdziesiąt procent ciała szesnastoletniej Dominiki zostaje poparzone żywym ogniem. Znalazła się w złym miejscu i w złej chwili, a po całym wydarzeniu jej życie doszczętnie się zmienia. Poddała się, a zamiast niej samej, walczą za nią lekarze. Dla niej życie jest nieważne, ma wiele powodów, aby z tym skończyć i chce to zrobić za wszelką cenę. Póki do sali nie wchodzi młody lekarz z aspiracjami, ciało Dominiki chce się poddać. Tomek próbuje uleczyć ciało nastolatki, a jego brat szarą psychikę, która nie daje sobie rady z samą sobą. Czy ta rodzinna pomoc pomoże Dominice podtrzymać swoje życie?

Źródło
     Dominika przeżyła wiele słabych chwil. Jej ojciec, chcąc nie chcąc, przyczynił się do ogromnego cierpienia i skutków widocznych przez lata. Mimo to, nadal był jedynym powodem do życia. Kiedy promyk nadziei dziewczyny przygasał na szpitalnym łóżku, nie mogła mieć przy sobie najbliższej osoby. Wtedy pojawił się Tomek, młody lekarz pisząc książkę o bólu u pacjentów. Nie tylko pomógł Dominice stanąć fizycznie na nogach i skrócić jej cierpienie, ale również wprowadził do kruchego serca swojego brata Marcela. Obaj próbowali przekazać jak najwięcej ciepła dziewczynie. Rozmawiali z nią, kiedy tego potrzebowała, opiekowali się i pomagali w najgorszych chwilach. Nie było to przesadzone, ale bardzo naturalnie. 

     Ta książka to istna podróż przez najgłębsze części ludzkiego umysłu. Autorka pokazuje czarno na białym, że  pewne wydarzenia, które nas dopadną, potrafią zamknąć człowieka w krainie wiecznej depresji, gdzie nie sposób uwierzyć w swoje umiejętności. W duszy Dominiki pojawiła się dziura, a ludzie ją otaczający próbowali zasklepić tę pustkę i pomóc dziewczynie w odzyskaniu wiary w siebie. Najlepszy powód, by żyć, to trudna historia napisana trudnym językiem. Aby dogłębnie ją zrozumieć i zyskać życiowe nauki, wystarczy czytać ze zrozumieniem, a wnioski nasuną się same. 

     Bohaterowie wykreowani przez Auguste vel Beatę Majewską mogliby być żywymi ludźmi. Nie są przerysowani, wręcz bardzo naturalni. Mają swoje wady i zalety, poddają się chwili i popełniają błędy. Dominika to krucha nastolatka z historią, którą widać nawet po jej ciele. Marcel momentami mnie denerwował, gdyż zachowywał się obscenicznie i niedorośle, widać to też było po sposobie wysławiania się i wyrazach, które używał. Jednak to daje mu dużo autentyczności, nie jest typowym idealnym facetem. Postać, jaką jest Marcel, uczy mimo wszystko, że nie liczy się to co powierzchowne - nasz wygląd, cera, budowa ciała, a to, co nosimy w środku i nie każdy ma do tego dostęp. Wystarczy nuta zaufania, aby ktoś otworzył się przed nami i pokazał jak bardzo jest pozytywnym człowiekiem i jaką historię ze sobą nosi... 

Źródło
     Nie spodziewałam się aż takiej fabuły po tej książce. Niby jest młodzieżowa, ale pokazuje trochę inny tok myślenia. Z samego początku myślałam, że będzie to polski klon Gwiazd naszych wina - pomyślałam o niej, kiedy zobaczyłam łudząco identyczne okładki i fakt, że Dominika (spoiler) prawie straciła nogę jak jeden z głównych bohaterów GNW. Podobne są tylko pod tym względem, że czegoś uczą i pozostawiają to "coś", kiedy się je przeczyta. Najlepszy powód, by żyć, to niezaprzeczalnie pozycja, przez którą GNW może czuć się zagrożone - a w dodatku polskiej autorki!

     Ta lektura zapadnie Wam w pamięć, jestem tego pewna. Samo zakończenie zwala z nóg. I nie mam tutaj na myśli cudownego love story, który kończy się... sama nie wiem czym, ale zaskoczenie czytelnika! Mamy krótkie zdanie na końcu strony, przewijamy a tutaj... biała kartka. Szok? Niedowierzanie? Dokładnie tak! Mam nadzieję, że takie zakończenie zwiastuje chociaż odrobinę kontynuację, chyba, że autorka zostawia nam otwarte zakończenie. Warto przeczytać? Warto. Zobaczcie historię dwójki młodych ludzi, którzy potrafią sobie wybaczyć i nie żyć powierzchownymi realiami.

Za możliwość przeczytania poruszającej historii, dziękuję: Wydawnictwo Znak 

czwartek, 14 września 2017

"Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno"

Tytuł: Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno
Autor: Kirsty Moseley
Liczba stron: 351
Data wydania: 16 marca 2016



"Pewnego wieczoru, kiedy miałem dziesięć lat, zobaczyłem, że Amber płacze. Zakradłem się do niej, żeby ją uspokoić i skończyło się na tym, że obok siebie zasnęliśmy. Powtórzyło się to następnej nocy i kolejnej. Ona płakała a ja przychodziłem do niej przez okno. W końcu przerodziło się to w rutynę [...]."





     Amber od zawsze bała się kontaktu fizycznego, a to wszystko przez jej ojca, który od najmłodszych lat chciał wykorzystać ją seksualnie oraz wyżywał się fizycznie na jej najbliższych. Płakała każdej nocy, kiedy po kolacji wchodziła do pokoju, aby przypadkowo nie rozwścieczyć ojca. Mama, Jake i ona zakładali maski, które towarzyszyły im przy każdej chwili spędzonej z osobą, którą trudno było nazwać przykładnym, kochającym tatą. Każdej nocy nie mogła zasnąć, obarczona problemami z psychiką. Jednak pewnej nocy, kiedy miała osiem lat, przez okno wszedł najlepszy przyjaciel jej brata - Liam. Od tego czasu zasypali razem każdego wieczora, nie mogąc bez siebie żyć. 

Źródło
     Akcja, a raczej historia głównych bohaterów jest dość trudna. Stoi przed nami Amber, latami nękana przez ojca, który ja wykorzystywał oraz chłopaka, opiekującego się nią od dziesiątego roku życia. Liam, czyli cel każdej dziewczyny w liceum, był najprzystojniejszym facetem w szkole, który za dnia zachowywał się jak dupek, a nocą, przytulony do Amber, okazywał się cudownym romantykiem umiejącym poradzić sobie w każdej sytuacji. Pomysł na ich historię jest dość specyficzny i trochę mija się z realnością, ponieważ przez prawie dziesięć lat Liam spał w łóżku z siostrą swojego przyjaciela. I nikt ich nie nakrył? Ciekawy zabieg. Mimo, że w książce ukazane były wszystkie środki ostrożności, jakie włączyli w życie nielegalni "kochankowie", i tak wydaje się to bardzo dziwne.

     Z początku byłam wściekła na autorkę, że pokazała całe zajście pierwszego wejścia przez okno i wybranka, który nim był na samym początku powieści, jednak zagłębiając się coraz bardziej w lekturę, odkryłam sens tego wszystkiego. Książka opiera się głównie na wydarzeniach z życia Liama i Amber, które ich do siebie zbliżają. Fakt, że dziewczyna jest bardzo przestraszona i boi się każdego dotyku, a tym bardziej kontaktu seksualnego z płcią przeciwną, przypomina mi historię z Hopeless. Jeżeli miałabym ocenić, która bardziej do mnie przemawia, to właśnie byłaby Hoover, chociaż mają ze sobą wieele wspólnego - jak większość pozycji tego gatunku. 

     Spotkałam się z wieloma opiniami, że Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno był baardzo przesłodzony. Może i faktycznie Liam z Amber mocno się o siebie troszczyli, wyznawali miłość, robili kroki do wspólne przyszłości, ale miało to swój urok. Czytając książki młodzieżowe, skierowane raczej do przedziału wiekowego 14/17, nie ominie nas dawka słodyczy, a czasem wręcz cukrzycy. Jeżeli chodzi o moje zdanie, nic ponad maksymalną granicę nie było, chociaż mogłabym rzec, że momentami zbyt bardzo traktowano Amber jak jajko, które w każdej chwili może się zbić. 

Źródło
     Fabuła nie obracała się tylko wokół ochów i achów ze strony Amber i Liama. Musieli oni ukrywać swoją miłość przed rodziną, a tym bardziej bratem Amber, który nie chciał dopuścić przyjaciela do swojej siostry i nie widział sensu w związkach z młodszymi osobami. Znajdziemy w niej także chwile przerażenia, kiedy bohaterka przypomina sobie chwile z ojcem, a także momenty do popłakania, tym bardziej w ostatnich stu stronach, które pochłonęłam w dość krótkim czasie. Akcja nie zwalnia, osładzana jest miłością, ale także i zawraca. A zakończenie? Może nie jest aż tak bardzo przewidywalne, ale nie będziecie czuli niedosytu. Czy idealna miłość istnieje?

     Nie jestem zbytnią fanką tego typu książek, ale czasami, kiedy dręczy mnie niedosyt po lekturach lub mam kaca książkowego, lubię poczytać coś lekkiego, gdzie oderwę się od rzeczywistości i będę chciała chociaż przez chwilę postawić się w sytuacji dziewczyny, której losy przedstawione są w czytanej lekturze. Dla mnie jak najbardziej na tak, jednak osoby, które mają niski próg słodkości w książkach na pewno się zawiodą i stwierdzą, że dostają cukrzycy i nie dokończą tego, co zaczęli.

Wydawnictwo: Harper Collins

wtorek, 5 września 2017

"Wśród oszustów" | Dzieci cienie 2.

Tytuł: Wśród oszustów
Seria: Dzieci cienie
Autor: Margaret Peterson Haddix
Liczba stron: 206
Data wydania: 6 października 2011


"Nadzieja jeszcze nikomu nic nie dała. Liczą się czyny."


Nadzieja matką głupich - tak powtarzają ludzie, chociaż sami wolą bezczynnie siedzieć na kanapie przy kominku z założonymi rękoma. Niejednokrotnie to uczucie dawało nam skrzydła, budziło zapał do pracy i spełniania celu. Jednak jeśli będziemy tylko żyć nadzieją, na pewno nic nam to nie da. Liczą się czyny, a nadzieja jest tylko siłą napędową.



     (Jeżeli nie czytaliście pierwszej części, ta opinia będzie spoilerem.) Po brutalnych wydarzeniach w życiu państwa, Jen odeszła pozostawiając po sobie samozaparcie i chęć do walki w innych dzieciach cieniach. Aby uniknąć spotkania z Policją Populacyjną, Luke opuszcza ukochaną rodzinę i zaczyna chodzić do szkoły dla dzieci notabli - bogatych urzędników. Spotyka się tam z ogromną brutalnością ze strony innych uczniów, aż w końcu znajduje to, co budziło w nim spokój - drzwi do lasu, gdzie pragnął założyć ogród. Czy obecność w tej dziwnej szkole skończy się z pozytywnym wynikiem?

Źródło
     Druga część tej historii była totalnym zaskoczeniem i strzałem w dziesiątkę. Luke, trzecie dziecko swoich rodziców, został wysłany do szkoły wraz z fałszywymi dokumentami. Nękano go, kazano robić dziwne rzeczy, a wnętrze jego psychiki doskonale ukazane było na kartkach tej lektury. Autorka znów pokazała, że chłopiec jest bardzo inteligentną, młodą osobą, która potrafi poradzić sobie w życiu. Ta strona oczywiście wzmocniła się u niego dzięki Jen, o czym sam wspominał. Tęsknota również występuję w tej części, ze względu na śmierć jedynej przyjaciółki Luke'a. Sama byłam tym dość mocno wstrząśnięta, ale dał sobie radę.

     Przyroda  odgrywała bardzo ważną rolę w życiu drugiego tomu. Luke, zestresowany świeżak bez znajomych, odstresowywał się w lesie, gdzie założył swój ogród. Pielęgnował go i nielegalnie opuszczał budynek szkoły, który skrywał wiele tajemnic i był bardzo nietuzinkowy. Jednak chłopiec dał sobie radę z nowym otoczeniem i rozwiązał mnóstwo nieznanych informacji na temat rygorystycznej uczelni. Sama uwielbiam naturę, a ukazanie jej w formie ukojenia dla umysłu i wspomnieć jak najbardziej trafnie przedstawił sytuację.

     Jeżeli spodziewaliście się spadku formy ze strony autorki, to na pewno tego nie dostaniecie. Jest równie dobrze jak było we wcześniejszej części. Mnóstwo akcji i jej zwrotów, dynamika, a także motywy lekko sadystyczne lub melancholijne. Staniemy twarzą w twarz z Policją Populacyjną, która złoży niezapowiedzianą wizytę. Znajdziemy szpiega, chcącego wydać cienie, ale pamiętajcie, karma zawsze wraca. Jest to też możliwość poznania innych nielegalnych dzieci, które wymieniają się informacjami ze swojego wcześniejszego, prostolinijnego życia w ukryciu.

Źródło
     Ta książka to bardzo zwięzła i ciekawa historia Luke'a, nielegalnego dziecka. Pokazuje jego poczynania od samego początku po koniec, kiedy wybrał cel swojego życia. Autorka wkłada wiele serca w pokazanie egzystencji cieni, które są takie jak wszystkie, tylko rząd zabronił im żyć w obawie przed głodem, który i tak by nie nastąpił. Ale tego nikt nie chce głośno przyznać...

     Nie mogę doczekać się kolejnej książki z serii Dzieci cienie. Niestety w Polsce ta seria nie jest dokończona, co ogromnie mnie smuci, gdyż ma potencjał i opowiada niebanalną historię, pokazując jeden z wielu skutków rozwoju świata. Jeżeli pragniecie sensownej, niebanalnej książki, jak najbardziej sięgnijcie po Dzieci cienie i okażcie im trochę swojego serca.
Wydawnictwo: Jaguar
| Wśród ukrytych |

środa, 30 sierpnia 2017

Piekielny sierpnień


To co dobre, szybko się kończy. Te dwa miesiące minęły mi bardzo aktywnie, ale również książkowo. Na półce pojawiło się mnóstwo nowych pozycji, co będziecie mogli zauważyć pod koniec posta. Zmiany w życiu przyszły do mnie bardzo spontanicznie, ale nie zawsze są to złe wybory - i oby tak było. Ale bez zbędnego przedłużania, jak minął mi sierpień?

Przeczytane:
-13 powodów - 272 strony
-Zaklinacz ognia - 476 stron
-Czarna samica kruka - 273 strony
-Wśród ukrytych. Wśród oszustów - 391 stron 

RAZEM: 1352 strony

Król Piekieł:
Po zaskakujących książkach, które przeczytałam w sierpniu, każda była na swój sposób nietuzinkowa i zwracała uwagę na różne aspekty życia. Jednak miano Króla Piekieł należy się pozycji, która pokazała niebanalną przyszłość mocarstwa, mającego ogromne problemy z wyżywieniem i populacją. Mowa tutaj o pierwszym tomie serii Dzieci Cienie - Wśród ukrytych. Wśród oszustów. Jak pisałam w recenzji, ta książka ogromnie mnie zdziwiła, a pomysł autorki stał się jednym z moich ulubionych. Jest to tom warty uwagi, ze względu na niszczycielską przypadłość państwa za kilka/kilkanaście lat.

Nowe pozycje na półce:
Chyba wystarczy zdjęcie, aby opisać ten szał...

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

"Wśród ukrytych" | Dzieci cienie 1.

Tytuł: Wśród ukrytych
Autor: Margaret Peterson Haddix
Liczba stron: 186
Data wydania: 6 października 2011

"Nasz rząd jest totalitarny, a totalitarne rządy nie lubią prawdy."

Żyjąc w państwie totalitarnym nikt nie wie co to jest prywatność i własne zdanie. Wszyscy podporządkowują się rygorowi i bezsensownym zasadom, bez których właściwie dałoby się żyć. Mimo kodeksu, ludzie i tak mają swoje zdanie, sprzeciwiając się władzom. Jednak nikt nie powie tego głośno. Prawda zawsze boli, a tym bardziej dla tak mocnego i utwierdzonego wymiaru sprawiedliwości. 

     Przyszłość społeczeństwa leży w rękach rządu, który wydając ustawę o maksymalnej liczbie dzieci, stara się uniknąć głodu w państwie. Każde z małżeństw może mieć dwójkę pociech, a każde następne zostaje poddane karze śmierci. Jednak istnieją ludzie, którzy ukrywają swoje "nielegalne" dzieci, borykając się ze stresem, że o każdej porze może nawiedzić ich Policja Populacyjna - i zabić wszystkich... Luke jest jednym z cieni, które żyją pod przykryciem. Na co dzień wychodził z domu, póki nie został wykarczowany las wokół posesji jego rodziny. Zamiast drzew pojawiły się mieszkania bogatych rodzin, a co za tym idzie, życie Luke'a stało się zagrożone i ciężkie. 

Źródło

     Autorka wymyśliła cudowny pomysł ukazania wizji społeczeństwa za kilka/kilkanaście lat. Już teraz niektóre państwa borykają się z nadmierną populacją i/lub brakiem żywności. Ludzie głodują i umierają, a ich bliscy nie mogą z tym nic zrobić. Tak właśnie jest w świecie Luke'a, nielegalnego, trzeciego dziecka. Rząd bojąc się o przyszłość państwa, zakazał większej liczby potomstwa, a także rozdawania tak zwanego śmieciowego jedzenia, które i tak dociera tylko do bogatych rodzin. Duży plus za to, że cała opisana sytuacja jest bardzo prawdopodobna.

     Za granicą ta seria ma siedem tomów, w Polsce Dzieci cienie ukazały się w dwóch książkach, każda zawiera w sobie po dwa tomy (ja się pytam co z resztą...) Dlatego postanowiłam napisać dwie recenzje jednej lektury, dzieląc ją tak, jak to jest poza granicami naszego kraju. Te dwie części opowiadają o tym samym chłopcu, jednak zmieniając jego sytuację. Raz jest wśród ukrytych, a raz wśród oszustów. Dziś skupimy się wokół tej pierwszej sytuacji. 

     Fabuła jest bardzo dobrze rozpracowana, znajdziecie ważne szczegóły i opisy, które wciągną was w wir nielegalnych dzieci. Luke z rozkazu rodzicó nie może przebywać w pobliżu okien, a najlepiej, aby cały czas siedział na strychu - swoim prowizorycznym pokoju - a posiłki jadł na schodach, daleko od rodziny siedzącej przy stole. Opisane wydarzenia skrywały w sobie brutalną prawdę o społeczeństwie i tym, jak bardzo takie pociechy nie mają życia. Luke bardzo przeżywał każdy zakaz, ale pewnego dnia, wyglądając przez szyb wentylacyjny, zauważył tajemniczy cień w oknach bogatych sąsiadów, chociaż, jak liczył, nikogo na osiedlu nie było... Tak właśnie poznał Jen, nielegalną córkę bogatych sąsiadów, z którą, pomimo zakazu, spotykał się pod nieobecność domowników. 

     Bohaterowie są bardzo różni, ale strasznie ich polubiłam. Luke to typowy chłopak z biednej rodziny, a dodatkowo cień, którego rodzice pragną jak najbardziej ukrywać. Jen, pomimo tego, że też jest cieniem, funkcjonuje zupełnie inaczej. Jej ojciec pracuje w dużej korporacji, matka również ma doskonale płatną pracę. Korzysta z komputera, rozmawia z innymi dziećmi i pomaga im zrozumieć sytuację w jakiej się znajduje. Zaskakujące, jak bardzo pieniądze potrafią podzielić społeczeństwo, ale z drugiej strony, jak bardzo ktoś, praujący w Policji Populacyjnej potrafi łamać prawo. Autorka włożyła dużo wysiłku w stworzenie tak cudownych postaci, a zakończenie, z którym spotyka się czytelnik, doprowadza do wielkiego szoku... Dowiadujemy się w jaki sposób Luke dostał się do uszustów. 

Źródło

     Pomimo narracji trzecioosobowej i tak widzimy wszystko oczami Luke'a, który z dnia na dzień coraz bardziej się rozwija. Jen wpływa na niego pozytywnie, przez to pokazując mu to, co dzieje się poza murami jego domu. Opowiada jak wyruszała z matką do miasta, udając jej siostrzenicę z podrobionymi dowodami tożsamości i pokazuje chat z innymi nielegalnymi dziećmi. Otwiera mu okno na świat. Ale czy wpłynie to na niego pozytywnie?

     Ta książka doskonale pokazuje jak społeczeństwo może wyglądać za kilka lat i jak mocno polityka potrafi skrzywdzić niewinnych ludzi. Jest to pozycja jak najbardziej godna uwagi tym bardziej, że od razu możemy przenieść się do drugiego tomu tej historii. Zobaczcie co stanie się ze światem, jeżeli nadal będziemy tak bezduszni i nieracjonalni. 

Wydawnictwo: Jaguar

czwartek, 24 sierpnia 2017

"Czarna samica kruka"

Tytuł: Czarna samica kruka
Autor: Dariusz Pawłowski
Liczba stron: 273
Data wydania: 20 stycznia 2015

"Każdy człowiek musi kiedyś umrzeć, śmierć jest nieodłączną częścią życia każdej istoty na Ziemi."


Wszyscy boją się końca swojego istnienia. Każdy wyobraża sobie to inaczej, za pomocą wiary próbuje zrozumieć to na narzucony sposób i przygotować się na to, co niezbadane. Nie ominie nas to, co przez wieki zostało niezrozumiane, nieodkryte i tak bardzo niebezpieczne. Nikt nie powie nam jak jest po drugiej stronie, póki sami tego nie sprawdzimy. O ile w ogóle istnieje ta druga strona...


     Chmara ptaków przeleciała tego dnia nad domami niczego nieświadomych ludzi, jeszcze niezbyt gotowych na śmierć. Pech chciał, że wśród nich była Ona... czarna samica kruka - mroczna istota niosąca za sobą szereg niepowodzeń i niebezpieczeństw. Usiadła na starym, uschniętym dębie, który już dawno stracił ostatnie soki nadziei i swoimi czarnymi, świdrującymi oczami zaczęła rozglądać się za potencjalną ofiarą. Komu tym razem zostawi swoje pióro, otwierające puszkę Pandory? Komu tym razem zgasi świeczkę życia powiewem szerokich skrzydeł?

Źródło

     Na miasto spada fala tajemniczych morderstw, które owiane są sadystyczną otoczką. Wszystkie zabójstwa mają ze sobą coś wspólnego, jednak policja nie umie ustalić motywów, a co najgorsze, sprawcy zdarzeń. Kolejne ofiary nie ułatwiają całej sytuacji, a komenda ma pełne ręce roboty. Wiadomo, że morderca jest potężnym mężczyzną i nie zawacha się użyć swojej siły przeciwko ludzkiemu życiu. Ale jest też jeszcze jeden aspekt, który krąży nad ludźmi - czarna samica kruka, gotowa zebrać swoje żniwo.

     O książce dowiedziałam się od samego autora, który doskonale ją reklamował. Byłam jej ciekawa od samego początku, gdyż, cytując opis na okładce, jest to niebezpiecznie wciągająca mieszanka thrillera psychologicznego i powieści grozy. A wiecie co jest w środku? Dokładnie to, ale ze wzmożoną siłą. Nie jest to typowy thriller psychologiczny, gdyż łączy ze sobą kilka gatonków. Mamy powieść grozy, wręcz psychopatyczno-sadystyczną i wątek kryminalny, gdzie policja próbuje znaleźć sprawcę/sprawców masakrycznych zdarzeń, który zostawia po sobie okaleczone ciała. Lektura jest baardzo oryginalna i nie spodziewałam się po niej aż tyle. Autor pokazuje, że jest wszechstronnie uzdolniony.

     Z samego początku czytelnik powoli się wciąga, niczego nieświadomy, że autor wyskoczy z ogromnym zaskoczeniem i zwrotem akcji. Niby zwykły poranek, ptaszek na drzewie, a potem puf! Akcja pędzi jak oszalała. Książka wciąga, zaskakuje, intryguje, czasem brzydzi i zastanawia. Jestem pewna, że to lektura dla bardziej wytrwałych czytelników, którzy nie boją się "ochudnych" i dosłownych opisów tego, co dzieje się z bohaterami. Czasem nawet ja miałam problem z tym, aby przewrócić następną kartkę, na której znajdował się ciąg dalszy opisu. Dlatego też jest cholernie dobra.

     Motyw psychologiczny rozwija się tutaj sprawnie i w odpowiednim tempie. Nie zbyt szybko i nie za wolno. Skupiamy się na postaci zabójcy, bo tak, czasami narracja pozwala nam na rzucenie okiem w okolicję jego działań. Pawłowski pokazuje, że jest to niebanalny, inteligentny człowiek, który ma swój motyw i za tym podąża. Morderca ma dziwne upodobania, więc nie zdziwcie się, kiedy przeczytacie o jego przeszłości i odbiciu tych wydarzeń na teraźniejszość. Jest to bardzo interesujący aspekty, a tym bardziej, że od początku wiemy kto stoi za trupami ścielącymi się w mchu pod czarną samicą kruka, która jest cały czas obecna.

Źródło

     
Fabuła połączona z kilku gatunków gładko się przenika, a samą pozycję bardzo szybko się czyta. Klimatyczne jest zagłębianie się w nią podczas nocnej burzy, aczkolwiek nie polecam tego pomysłu czytelnikom o słabych nerwach. Niejednokrotnie autor zaskoczy was w najmniej spodziewanym momencie, więc nie śpijcie, a uważajcie na akcję, która kroczy w zawrotnym tempie.

     Czarna samica kruka to mroczna, bardzo klimatyczna lektura od diabelnie zdolnego autora, który włożył w nią całe swoje serce - chociaż sądząc po wydarzeniach, nie tylko swoje w niej zostawił. Jak najbardziej warto się z nią zapoznać. Jeżeli jednak nie lubicie drastycznych historii i opisów sadystycznych mordów, wtedy wam ją odradzam, chociaż zawsze możecie podjąć to ryzyko, bo na prawdę warto. 


Za poznanie tej klimatycznej historii dziękuję: Wydawnictwo Oficynka

sobota, 19 sierpnia 2017

Książkowy Cyrograf #10

Tak jak obiecywałam, do recenzji Zaklinacza ognia dołączam cytaty. Taka forma postów ostatnio wymarła, ale z powodu natłoku recenzji nie miałam gdzie ich wepchnąć. Wyrwane z tekstu stwierdzenia mają dużo więcej sensu niż cała pozycja.

"Ludzie dopisują złe zakończenie, zanim ono nastąpi."
Zaklinacz ognia Cinda WIlliams Chima 


"Zamartwianie się tym, co złe, może zniszczyć to, co dobre."
Ibidem


"Najgorsza rzecz na świecie to ryzykować swoim życiem dla kogoś, kogo się kocha. Jednocześnie jest to najlepsza rzecz na świecie... i warta tego ryzyka."
Ibidem


"Zawsze, kiedy zdaje się, że już nie może być gorzej, okazuje się, że jednak może."
Ibidem 


"Gdy się kogoś kocha, ściąga się na siebie uwagę mściwych bogów."
Ibidem 


"Zemsta nigdy nie daje takiej satysfakcji, jakiej się spodziewamy."
Ibidem