wtorek, 3 października 2017

Inna forma spełnienia bohaterów... Wywiad - Adrian Bednarek



Adrian Bednarek - twórca serii o Kubie Sobańskim, pisarski diabeł, ale i mąż, kochający ojciec. Ma swoje nawyki, a prócz tego życie dzieli ze swoim mordercą, którego historię możecie przeczytać w jego trzech książkach. Podejmiecie się tego wyzwania i wkroczycie w świat razem z Ulicznym Diabłem? 

Strona autora









1. Jaki człowiek kryje się za autorem serii o Ulicznym Diable? Może na sam początek powiesz nam coś o sobie?
To pytanie zawsze sprawia mi trudność bo wolę mówić o moich książkach, niż o samym sobie. Co mogę powiedzieć? Mam 33 lata, jestem szczęśliwym mężem a od nieco ponad roku tatą, uwielbiam pisać i co oczywiste, czytać. Jestem wielkim fanem sportu żużlowego, fascynują mnie czarne charaktery w książkach oraz filmach. W swoich książkach głównie stawiam właśnie na intrygujących i skomplikowanych przestępców. 
 
     2. Co skłoniło Cię to wymyślenia historii Sobańskiego i dlaczego akurat pomysł na ukazanie go w dwóch formach – mordercy i przykładnego pracownika kancelarii?
Fascynacja seryjnymi mordercami i przestępcami ogólnie. Zawsze byłem ciekaw co musi czuć taki człowiek, który z jednej strony prowadzi zwykłe życie, jest z pozoru normalnym człowiekiem jakich wielu. Ma znajomych, pracę, pasje, hobby a z drugiej mroczną potrzebę, która karze mu zabijać. Poza tym to świetna przygoda, pokombinować jak dokonać serii morderstw i nie dać się złapać :)

     
   3. Tworząc  fabułę, wzorujesz się na znajomych, jako przykładowych bohaterach, którzy kręcą się obok Kuby?
     Nie, a przynajmniej nie robię tego świadomie :) Zwykle postacie powstają spontanicznie a ich charaktery tworzą się same na równie z fabułą.
   
     4. Myślałeś kiedyś o tym, jakby to było stać się mordercą z Twojej książki? Czy w tej postaci odnajdujesz cząstkę siebie? Nie mam tu od razu na myśli masowych morderstw, ale kilka cech aktywnych u Sobańskiego. 
     Myślę o tym za każdym razem jak piszę o Kubie. To naturalne, że autor wczuwa się w postacie ze swoich książek. Inaczej ciężko byłoby tworzyć :) Czy odnajduję swoje cechy u Kuby? O to najlepiej spytać tych, którzy mnie znają i czytali moje książki. Myślę, że tak. Wydaje mi się, że każdy autor celowo lub nie, przenosi pewne cechy własne do kreowanych postaci. 



    5. Rzeźnik Niewiniątek to bardzo ambitny pomysł. Jeżeli na świecie można by było bezkarnie mordować ludzi, wcieliłbyś się w głównego bohatera? 
     Nie. Zdecydowanie nie chciałbym wcielić się w swojego głównego bohatera i bezkarnie mordować. Pisanie o morderstwach w zupełności mi wystarcza :)
  
     6. Masz jakieś nawyki pisarskie? Potrzebujesz muzyki, kawy, spokoju etc., aby rozkręcić akcję?
     Pewnie, mam pisarskie nawyki. Nigdy nie zaczynam dłuższego pisania inaczej niż od fajki i kawy. Podczas dymka próbuję poukładać sobie w głowie myśli i wczuć się w swoje postacie do danej sceny. Zdecydowanie potrzebuję spokoju. Rozpraszają mnie dźwięki dookoła. Najbardziej lubię gdy jedynymi dźwiękami towarzyszącymi podczas pisania są głosy w głowie. A jeśli chodzi o szukanie pomysłów najlepiej wychodzi to podczas biegania lub na siłowni. Wówczas towarzyszy mi głośna muzyka w słuchawkach, a zastrzyk endorfin pomaga w wymyślaniu. 


     7. Skąd to zamiłowanie do rozlewu krwi i dokładnych opisów zabójstw? Czytałeś od zawsze „krwawe” książki, czy siedzi to głęboko w Twojej podświadomości? 
     Nie nazwałbym tego zamiłowaniem. Po prostu lubię opisywać kluczowe sceny ze szczegółami. To właśnie czyni książki zdecydowanie ciekawszymi od filmów. Tu można opisać każdy detal, poczuć każdą najdrobniejszą emocję towarzyszącą bohaterom. W historiach Diabła pisanych z pierwszej perspektywy, główny bohater zwraca straszną uwagę na detale dlatego podczas opisów nie może ich zabraknąć. Lubię czytać „krwawe” książki, choć takich naprawdę krwawych, skupiających się na detalach przeczytałem niewiele. 

    8. Czy po Pamiętniku Diabła planowałeś rozbudować historię, tworząc jeszcze kilka pozycji? A może przyszło to do Ciebie pod przypływem chwili?
      Po Pamiętniku Diabła w ogóle nie planowałem pisać kolejnych części. Początkowo zamierzałem przestać na jednej, ale dość szybko przyszedł mi pomysł na kolejną a pokusa była tak silna, że musiałem spróbować. Trzecia część powstała spontanicznie. Kończąc drugą nagle przyszedł mi pomysł na epilog i niejako sam się wpakowałem w napisanie Spowiedzi Diabła. Natomiast ostatnia część, Wyrok Diabła powstała z czystej chęci pobawienia się postacią, którą stworzyłem w trzeciej części. 


     9. Jak myślisz, co myślą o Tobie znajomi/rodzina, czytając Twoje teksty lub po prostu widząc tytuły i okładki?
      O to najlepiej ich spytać. Żona czuje dumę, ja satysfakcję i w sumie ta wiedza mi wystarcza :) 

    10. Czy Twoi czytelnicy dają Ci zaparcie do dalszego pisania? Dostajesz komentarze odnośnie Sobańskiego lub jego żądzy mordu?
    Opinie czytelników są chyba najlepszym motywatorem. Nic nie daje takiego kopa do pisania jak ludzie, którzy świetnie bawią się przy moich książkach uświadamiając mi tym, że pisanie ma sens. 

     11. Jak to jest w Twoim pisarskim życiu… Piszesz coś jeszcze pomiędzy serią o Kubie czy skupiasz się głównie na nim?
     Na Kubie nie skupiam się od dawna. 4tą część Diabła napisałem dwa lata temu i to zamknięty temat. Oprócz diabelskiej serii mam jeszcze sześć całkowicie osobnych historii a obecnie jestem w trakcie pisania nowej serii- tym razem o płatnym mordercy.


Bardzo dziękuję autorowi za wywiad, który przeprowadziłam. Po pierwszych stronach widocznej na zdjęciach książki wiedziałam, że seria bardzo do mnie przemówi. Ma w sobie szczegóły, które zaspokajają ciekawość czytelnika, a także to, czego szukają fani mroczniejszych historii. Oby więcej tak krwawych serii spod rąk polskich autorów!

piątek, 22 września 2017

Popiołki → Surrealistyczny romans na ekranie?

Tytuł: Popiołki
Reżyseria: Paul Morrison
Premiera: 7 października 2008
Gatunek: Biografia/Dramat
Główna obsada:
-Salvador Dali: Robert Pattison
-Federico Garcia Lorca: Javier Beltran
-Luis Banuel: Matthew McNulty
-Magdalena: Marina Gatell




"Możesz nas malować na setkach obrazów i przez dziesiątki lat... A my nadal będziemy prochem." 





     Młody artysta Salvador Dali przyjeżdża na madrycki uniwersytet malarski. Cechując się ogromną nieśmiałością zwraca na siebie uwagę poety Federica i przyszłego reżysera Luisa. Stają się wielkim trio i inspirują się wzajemnie. Jednak z czasem Luis zauważa, że dwóch artystów łączy coś więcej niż tylko przyjaźń i paranie się sztuką. Ich wielkie uczucie rozbija początek wojny domowej w Hiszpanii, która ściele za sobą garście trupów... 

Źródło
     Pana ze szpiczastym wąsem chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Jest to wielki surrealista, dziwak i zapatrzony w swoją sztukę Salvador Dali. Film Popiołki w głównej mierze skupia się na kwitnącej miłości Daliego z hiszpańskim poetą i dramaturgiem Federiciem. Ci homoseksualiści, jak każdy zdążył zauważyć, borykają się z wielką homofobią od strony ludzi, więc ze wszystkich sił pragną ukryć łączące ich uczucie. Z samego początku widzimy jak obaj starają się odwlec od siebie te "nieczyste" myśli, ale z czasem nie mogą się powstrzymać. Mimo, że żyli jeszcze przed wojną, to pokazali, że każdy człowiek ma prawo do wolności swoich wyborów, chociaż wielokrotnie mogą spotkać go srogie skutki.

     Film ukazuje życie dwóch artystów, no może trzech, ale nie zauważyłam w tym filmie ważnej bytności Luisa, którzy inspirowali się wzajemnie. Jako wielka fanka sztuki, sięgając po Popiołki oczekiwałam właśnie tego i się nie zawiodłam. Cóż może być piękniejszego od miłości znanego na całym świecie malarza i poety? W filmie znajdziemy wiele cytatów i tekstów autorstwa Federica, który recytuje je przy ważnych okazjach. Sam Dali nie zostaje w tyle i widzimy jak tworzy swoje dzieła. Tytuł filmu pochodzi od obrazu (Popiołki [Little Ashes (Cenicitas)] ), który stworzył i dowiadujemy się z jakiego powodu został tak nazwany. Jeżeli szukacie filmu, który będzie ociekał sztuką, Popiołki są właśnie dla was.

     Prócz mężczyzn znajdziemy też wielką przyjaciółkę wszystkich trzech panów, jaką jest Magdalena. Kusząca bohaterów postać, która spowodowała także coś, co można by było nazwać kłótnią między Dalim a Federiciem, zanim ten pierwszy postanowił udać się do Paryża i stał się cenionym artystą. Po tym wydarzeniu został także ogromnie pysznym i samolubnym człowiekiem - wiele osób sądzi, że to za sprawą jego żony Galii. To wszystko również znajdziecie w filmie, nic was nie ominie.

     Jednym z aktorów jest dobrze znany Robert Pattison, który odgrywa rolę Daliego. Wygląda na bardzo uroczego i młodego artystę, który na samym początku jest ogromnie zestresowany. Pod koniec filmu, kiedy zyskuje charakterystycznego wąsa Salvadora, jeszcze bardziej go przypomina - tym bardziej w chwilach, gdzie pokazuje charakterystyczną mimikę Daliego. Również zachowywał się irracjonalnie i dziwacznie, więc tym bardziej sprzyja to realistycznemu oddaniu bohatera. Jeżeli chodzi o resztę aktorów, wszyscy wydawali mi się tacy sami, może dlatego nie mogłam odnaleźć w tłumie Luisa, trzeciego przyjaciela głównych bohaterów.

Źródło
     Nie musicie bać się erotyzmu w tym filmie, gdyż jest to bardzo znikome. Pod pojęciem "erotyzm" w Popiołkach występują jedynie gesty, ewentualnie drobne pocałunki, chociaż w najmniej spodziewanym momencie zobaczycie coś więcej. To wszystko pokazuje część wielkiego uczucia łączącego dwójkę artystów. Musicie wiedzieć, że w internecie znajdziecie mnóstwo fotografii tych kochanków, tak samo jak listy, którymi się wymieniali. Warto zobaczyć jak kwitła zakazana miłość w czasach przedwojennych.

     Zakończenie filmu jest co najmniej szokujące i nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Oczywiście nie zagłębiałam się w dokładną biografię artystów, ale to było zbyt dużo. Koniecznie obejrzyjcie Popiołki i zobaczcie, że wojna potrafi zniszczyć wszystko, ale pozostawić po sobie wspomnienia. Miłość. Sztuka. Zdrada.

poniedziałek, 18 września 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "Najlepszy powód, by żyć"

Tytuł: Najlepszy powód, by żyć
Autor: Augusta Docher
Liczba stron: 361
Data wydania: 27 września 2017


"Póki kogoś kochasz, twoje serce nie potrafi skapitulować."

Uczucie, którym darzymy drugą osobę, potrafi mieć moc sprawczą i postawić człowieka na nogi. Póki kochamy, mamy swój jeden, najważniejszy powód do życia. Serce walczy z najciemniejszymi myślami i nie chce się poddać. Uczucie podtrzymuje naszą egzystencję, a wraz ze wzrostem tej siły, stajemy się coraz pewniejsi, kiedy nad głową pojawiają się coraz to nowe niteczki nadziei.


     Ponad pięćdziesiąt procent ciała szesnastoletniej Dominiki zostaje poparzone żywym ogniem. Znalazła się w złym miejscu i w złej chwili, a po całym wydarzeniu jej życie doszczętnie się zmienia. Poddała się, a zamiast niej samej, walczą za nią lekarze. Dla niej życie jest nieważne, ma wiele powodów, aby z tym skończyć i chce to zrobić za wszelką cenę. Póki do sali nie wchodzi młody lekarz z aspiracjami, ciało Dominiki chce się poddać. Tomek próbuje uleczyć ciało nastolatki, a jego brat szarą psychikę, która nie daje sobie rady z samą sobą. Czy ta rodzinna pomoc pomoże Dominice podtrzymać swoje życie?

Źródło
     Dominika przeżyła wiele słabych chwil. Jej ojciec, chcąc nie chcąc, przyczynił się do ogromnego cierpienia i skutków widocznych przez lata. Mimo to, nadal był jedynym powodem do życia. Kiedy promyk nadziei dziewczyny przygasał na szpitalnym łóżku, nie mogła mieć przy sobie najbliższej osoby. Wtedy pojawił się Tomek, młody lekarz pisząc książkę o bólu u pacjentów. Nie tylko pomógł Dominice stanąć fizycznie na nogach i skrócić jej cierpienie, ale również wprowadził do kruchego serca swojego brata Marcela. Obaj próbowali przekazać jak najwięcej ciepła dziewczynie. Rozmawiali z nią, kiedy tego potrzebowała, opiekowali się i pomagali w najgorszych chwilach. Nie było to przesadzone, ale bardzo naturalnie. 

     Ta książka to istna podróż przez najgłębsze części ludzkiego umysłu. Autorka pokazuje czarno na białym, że  pewne wydarzenia, które nas dopadną, potrafią zamknąć człowieka w krainie wiecznej depresji, gdzie nie sposób uwierzyć w swoje umiejętności. W duszy Dominiki pojawiła się dziura, a ludzie ją otaczający próbowali zasklepić tę pustkę i pomóc dziewczynie w odzyskaniu wiary w siebie. Najlepszy powód, by żyć, to trudna historia napisana trudnym językiem. Aby dogłębnie ją zrozumieć i zyskać życiowe nauki, wystarczy czytać ze zrozumieniem, a wnioski nasuną się same. 

     Bohaterowie wykreowani przez Auguste vel Beatę Majewską mogliby być żywymi ludźmi. Nie są przerysowani, wręcz bardzo naturalni. Mają swoje wady i zalety, poddają się chwili i popełniają błędy. Dominika to krucha nastolatka z historią, którą widać nawet po jej ciele. Marcel momentami mnie denerwował, gdyż zachowywał się obscenicznie i niedorośle, widać to też było po sposobie wysławiania się i wyrazach, które używał. Jednak to daje mu dużo autentyczności, nie jest typowym idealnym facetem. Postać, jaką jest Marcel, uczy mimo wszystko, że nie liczy się to co powierzchowne - nasz wygląd, cera, budowa ciała, a to, co nosimy w środku i nie każdy ma do tego dostęp. Wystarczy nuta zaufania, aby ktoś otworzył się przed nami i pokazał jak bardzo jest pozytywnym człowiekiem i jaką historię ze sobą nosi... 

Źródło
     Nie spodziewałam się aż takiej fabuły po tej książce. Niby jest młodzieżowa, ale pokazuje trochę inny tok myślenia. Z samego początku myślałam, że będzie to polski klon Gwiazd naszych wina - pomyślałam o niej, kiedy zobaczyłam łudząco identyczne okładki i fakt, że Dominika (spoiler) prawie straciła nogę jak jeden z głównych bohaterów GNW. Podobne są tylko pod tym względem, że czegoś uczą i pozostawiają to "coś", kiedy się je przeczyta. Najlepszy powód, by żyć, to niezaprzeczalnie pozycja, przez którą GNW może czuć się zagrożone - a w dodatku polskiej autorki!

     Ta lektura zapadnie Wam w pamięć, jestem tego pewna. Samo zakończenie zwala z nóg. I nie mam tutaj na myśli cudownego love story, który kończy się... sama nie wiem czym, ale zaskoczenie czytelnika! Mamy krótkie zdanie na końcu strony, przewijamy a tutaj... biała kartka. Szok? Niedowierzanie? Dokładnie tak! Mam nadzieję, że takie zakończenie zwiastuje chociaż odrobinę kontynuację, chyba, że autorka zostawia nam otwarte zakończenie. Warto przeczytać? Warto. Zobaczcie historię dwójki młodych ludzi, którzy potrafią sobie wybaczyć i nie żyć powierzchownymi realiami.

Za możliwość przeczytania poruszającej historii, dziękuję: Wydawnictwo Znak 

czwartek, 14 września 2017

"Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno"

Tytuł: Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno
Autor: Kirsty Moseley
Liczba stron: 351
Data wydania: 16 marca 2016



"Pewnego wieczoru, kiedy miałem dziesięć lat, zobaczyłem, że Amber płacze. Zakradłem się do niej, żeby ją uspokoić i skończyło się na tym, że obok siebie zasnęliśmy. Powtórzyło się to następnej nocy i kolejnej. Ona płakała a ja przychodziłem do niej przez okno. W końcu przerodziło się to w rutynę [...]."





     Amber od zawsze bała się kontaktu fizycznego, a to wszystko przez jej ojca, który od najmłodszych lat chciał wykorzystać ją seksualnie oraz wyżywał się fizycznie na jej najbliższych. Płakała każdej nocy, kiedy po kolacji wchodziła do pokoju, aby przypadkowo nie rozwścieczyć ojca. Mama, Jake i ona zakładali maski, które towarzyszyły im przy każdej chwili spędzonej z osobą, którą trudno było nazwać przykładnym, kochającym tatą. Każdej nocy nie mogła zasnąć, obarczona problemami z psychiką. Jednak pewnej nocy, kiedy miała osiem lat, przez okno wszedł najlepszy przyjaciel jej brata - Liam. Od tego czasu zasypali razem każdego wieczora, nie mogąc bez siebie żyć. 

Źródło
     Akcja, a raczej historia głównych bohaterów jest dość trudna. Stoi przed nami Amber, latami nękana przez ojca, który ja wykorzystywał oraz chłopaka, opiekującego się nią od dziesiątego roku życia. Liam, czyli cel każdej dziewczyny w liceum, był najprzystojniejszym facetem w szkole, który za dnia zachowywał się jak dupek, a nocą, przytulony do Amber, okazywał się cudownym romantykiem umiejącym poradzić sobie w każdej sytuacji. Pomysł na ich historię jest dość specyficzny i trochę mija się z realnością, ponieważ przez prawie dziesięć lat Liam spał w łóżku z siostrą swojego przyjaciela. I nikt ich nie nakrył? Ciekawy zabieg. Mimo, że w książce ukazane były wszystkie środki ostrożności, jakie włączyli w życie nielegalni "kochankowie", i tak wydaje się to bardzo dziwne.

     Z początku byłam wściekła na autorkę, że pokazała całe zajście pierwszego wejścia przez okno i wybranka, który nim był na samym początku powieści, jednak zagłębiając się coraz bardziej w lekturę, odkryłam sens tego wszystkiego. Książka opiera się głównie na wydarzeniach z życia Liama i Amber, które ich do siebie zbliżają. Fakt, że dziewczyna jest bardzo przestraszona i boi się każdego dotyku, a tym bardziej kontaktu seksualnego z płcią przeciwną, przypomina mi historię z Hopeless. Jeżeli miałabym ocenić, która bardziej do mnie przemawia, to właśnie byłaby Hoover, chociaż mają ze sobą wieele wspólnego - jak większość pozycji tego gatunku. 

     Spotkałam się z wieloma opiniami, że Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno był baardzo przesłodzony. Może i faktycznie Liam z Amber mocno się o siebie troszczyli, wyznawali miłość, robili kroki do wspólne przyszłości, ale miało to swój urok. Czytając książki młodzieżowe, skierowane raczej do przedziału wiekowego 14/17, nie ominie nas dawka słodyczy, a czasem wręcz cukrzycy. Jeżeli chodzi o moje zdanie, nic ponad maksymalną granicę nie było, chociaż mogłabym rzec, że momentami zbyt bardzo traktowano Amber jak jajko, które w każdej chwili może się zbić. 

Źródło
     Fabuła nie obracała się tylko wokół ochów i achów ze strony Amber i Liama. Musieli oni ukrywać swoją miłość przed rodziną, a tym bardziej bratem Amber, który nie chciał dopuścić przyjaciela do swojej siostry i nie widział sensu w związkach z młodszymi osobami. Znajdziemy w niej także chwile przerażenia, kiedy bohaterka przypomina sobie chwile z ojcem, a także momenty do popłakania, tym bardziej w ostatnich stu stronach, które pochłonęłam w dość krótkim czasie. Akcja nie zwalnia, osładzana jest miłością, ale także i zawraca. A zakończenie? Może nie jest aż tak bardzo przewidywalne, ale nie będziecie czuli niedosytu. Czy idealna miłość istnieje?

     Nie jestem zbytnią fanką tego typu książek, ale czasami, kiedy dręczy mnie niedosyt po lekturach lub mam kaca książkowego, lubię poczytać coś lekkiego, gdzie oderwę się od rzeczywistości i będę chciała chociaż przez chwilę postawić się w sytuacji dziewczyny, której losy przedstawione są w czytanej lekturze. Dla mnie jak najbardziej na tak, jednak osoby, które mają niski próg słodkości w książkach na pewno się zawiodą i stwierdzą, że dostają cukrzycy i nie dokończą tego, co zaczęli.

Wydawnictwo: Harper Collins

wtorek, 5 września 2017

"Wśród oszustów" | Dzieci cienie 2.

Tytuł: Wśród oszustów
Seria: Dzieci cienie
Autor: Margaret Peterson Haddix
Liczba stron: 206
Data wydania: 6 października 2011


"Nadzieja jeszcze nikomu nic nie dała. Liczą się czyny."


Nadzieja matką głupich - tak powtarzają ludzie, chociaż sami wolą bezczynnie siedzieć na kanapie przy kominku z założonymi rękoma. Niejednokrotnie to uczucie dawało nam skrzydła, budziło zapał do pracy i spełniania celu. Jednak jeśli będziemy tylko żyć nadzieją, na pewno nic nam to nie da. Liczą się czyny, a nadzieja jest tylko siłą napędową.



     (Jeżeli nie czytaliście pierwszej części, ta opinia będzie spoilerem.) Po brutalnych wydarzeniach w życiu państwa, Jen odeszła pozostawiając po sobie samozaparcie i chęć do walki w innych dzieciach cieniach. Aby uniknąć spotkania z Policją Populacyjną, Luke opuszcza ukochaną rodzinę i zaczyna chodzić do szkoły dla dzieci notabli - bogatych urzędników. Spotyka się tam z ogromną brutalnością ze strony innych uczniów, aż w końcu znajduje to, co budziło w nim spokój - drzwi do lasu, gdzie pragnął założyć ogród. Czy obecność w tej dziwnej szkole skończy się z pozytywnym wynikiem?

Źródło
     Druga część tej historii była totalnym zaskoczeniem i strzałem w dziesiątkę. Luke, trzecie dziecko swoich rodziców, został wysłany do szkoły wraz z fałszywymi dokumentami. Nękano go, kazano robić dziwne rzeczy, a wnętrze jego psychiki doskonale ukazane było na kartkach tej lektury. Autorka znów pokazała, że chłopiec jest bardzo inteligentną, młodą osobą, która potrafi poradzić sobie w życiu. Ta strona oczywiście wzmocniła się u niego dzięki Jen, o czym sam wspominał. Tęsknota również występuję w tej części, ze względu na śmierć jedynej przyjaciółki Luke'a. Sama byłam tym dość mocno wstrząśnięta, ale dał sobie radę.

     Przyroda  odgrywała bardzo ważną rolę w życiu drugiego tomu. Luke, zestresowany świeżak bez znajomych, odstresowywał się w lesie, gdzie założył swój ogród. Pielęgnował go i nielegalnie opuszczał budynek szkoły, który skrywał wiele tajemnic i był bardzo nietuzinkowy. Jednak chłopiec dał sobie radę z nowym otoczeniem i rozwiązał mnóstwo nieznanych informacji na temat rygorystycznej uczelni. Sama uwielbiam naturę, a ukazanie jej w formie ukojenia dla umysłu i wspomnieć jak najbardziej trafnie przedstawił sytuację.

     Jeżeli spodziewaliście się spadku formy ze strony autorki, to na pewno tego nie dostaniecie. Jest równie dobrze jak było we wcześniejszej części. Mnóstwo akcji i jej zwrotów, dynamika, a także motywy lekko sadystyczne lub melancholijne. Staniemy twarzą w twarz z Policją Populacyjną, która złoży niezapowiedzianą wizytę. Znajdziemy szpiega, chcącego wydać cienie, ale pamiętajcie, karma zawsze wraca. Jest to też możliwość poznania innych nielegalnych dzieci, które wymieniają się informacjami ze swojego wcześniejszego, prostolinijnego życia w ukryciu.

Źródło
     Ta książka to bardzo zwięzła i ciekawa historia Luke'a, nielegalnego dziecka. Pokazuje jego poczynania od samego początku po koniec, kiedy wybrał cel swojego życia. Autorka wkłada wiele serca w pokazanie egzystencji cieni, które są takie jak wszystkie, tylko rząd zabronił im żyć w obawie przed głodem, który i tak by nie nastąpił. Ale tego nikt nie chce głośno przyznać...

     Nie mogę doczekać się kolejnej książki z serii Dzieci cienie. Niestety w Polsce ta seria nie jest dokończona, co ogromnie mnie smuci, gdyż ma potencjał i opowiada niebanalną historię, pokazując jeden z wielu skutków rozwoju świata. Jeżeli pragniecie sensownej, niebanalnej książki, jak najbardziej sięgnijcie po Dzieci cienie i okażcie im trochę swojego serca.
Wydawnictwo: Jaguar
| Wśród ukrytych |

środa, 30 sierpnia 2017

Piekielny sierpnień


To co dobre, szybko się kończy. Te dwa miesiące minęły mi bardzo aktywnie, ale również książkowo. Na półce pojawiło się mnóstwo nowych pozycji, co będziecie mogli zauważyć pod koniec posta. Zmiany w życiu przyszły do mnie bardzo spontanicznie, ale nie zawsze są to złe wybory - i oby tak było. Ale bez zbędnego przedłużania, jak minął mi sierpień?

Przeczytane:
-13 powodów - 272 strony
-Zaklinacz ognia - 476 stron
-Czarna samica kruka - 273 strony
-Wśród ukrytych. Wśród oszustów - 391 stron 

RAZEM: 1352 strony

Król Piekieł:
Po zaskakujących książkach, które przeczytałam w sierpniu, każda była na swój sposób nietuzinkowa i zwracała uwagę na różne aspekty życia. Jednak miano Króla Piekieł należy się pozycji, która pokazała niebanalną przyszłość mocarstwa, mającego ogromne problemy z wyżywieniem i populacją. Mowa tutaj o pierwszym tomie serii Dzieci Cienie - Wśród ukrytych. Wśród oszustów. Jak pisałam w recenzji, ta książka ogromnie mnie zdziwiła, a pomysł autorki stał się jednym z moich ulubionych. Jest to tom warty uwagi, ze względu na niszczycielską przypadłość państwa za kilka/kilkanaście lat.

Nowe pozycje na półce:
Chyba wystarczy zdjęcie, aby opisać ten szał...

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

"Wśród ukrytych" | Dzieci cienie 1.

Tytuł: Wśród ukrytych
Autor: Margaret Peterson Haddix
Liczba stron: 186
Data wydania: 6 października 2011

"Nasz rząd jest totalitarny, a totalitarne rządy nie lubią prawdy."

Żyjąc w państwie totalitarnym nikt nie wie co to jest prywatność i własne zdanie. Wszyscy podporządkowują się rygorowi i bezsensownym zasadom, bez których właściwie dałoby się żyć. Mimo kodeksu, ludzie i tak mają swoje zdanie, sprzeciwiając się władzom. Jednak nikt nie powie tego głośno. Prawda zawsze boli, a tym bardziej dla tak mocnego i utwierdzonego wymiaru sprawiedliwości. 

     Przyszłość społeczeństwa leży w rękach rządu, który wydając ustawę o maksymalnej liczbie dzieci, stara się uniknąć głodu w państwie. Każde z małżeństw może mieć dwójkę pociech, a każde następne zostaje poddane karze śmierci. Jednak istnieją ludzie, którzy ukrywają swoje "nielegalne" dzieci, borykając się ze stresem, że o każdej porze może nawiedzić ich Policja Populacyjna - i zabić wszystkich... Luke jest jednym z cieni, które żyją pod przykryciem. Na co dzień wychodził z domu, póki nie został wykarczowany las wokół posesji jego rodziny. Zamiast drzew pojawiły się mieszkania bogatych rodzin, a co za tym idzie, życie Luke'a stało się zagrożone i ciężkie. 

Źródło

     Autorka wymyśliła cudowny pomysł ukazania wizji społeczeństwa za kilka/kilkanaście lat. Już teraz niektóre państwa borykają się z nadmierną populacją i/lub brakiem żywności. Ludzie głodują i umierają, a ich bliscy nie mogą z tym nic zrobić. Tak właśnie jest w świecie Luke'a, nielegalnego, trzeciego dziecka. Rząd bojąc się o przyszłość państwa, zakazał większej liczby potomstwa, a także rozdawania tak zwanego śmieciowego jedzenia, które i tak dociera tylko do bogatych rodzin. Duży plus za to, że cała opisana sytuacja jest bardzo prawdopodobna.

     Za granicą ta seria ma siedem tomów, w Polsce Dzieci cienie ukazały się w dwóch książkach, każda zawiera w sobie po dwa tomy (ja się pytam co z resztą...) Dlatego postanowiłam napisać dwie recenzje jednej lektury, dzieląc ją tak, jak to jest poza granicami naszego kraju. Te dwie części opowiadają o tym samym chłopcu, jednak zmieniając jego sytuację. Raz jest wśród ukrytych, a raz wśród oszustów. Dziś skupimy się wokół tej pierwszej sytuacji. 

     Fabuła jest bardzo dobrze rozpracowana, znajdziecie ważne szczegóły i opisy, które wciągną was w wir nielegalnych dzieci. Luke z rozkazu rodzicó nie może przebywać w pobliżu okien, a najlepiej, aby cały czas siedział na strychu - swoim prowizorycznym pokoju - a posiłki jadł na schodach, daleko od rodziny siedzącej przy stole. Opisane wydarzenia skrywały w sobie brutalną prawdę o społeczeństwie i tym, jak bardzo takie pociechy nie mają życia. Luke bardzo przeżywał każdy zakaz, ale pewnego dnia, wyglądając przez szyb wentylacyjny, zauważył tajemniczy cień w oknach bogatych sąsiadów, chociaż, jak liczył, nikogo na osiedlu nie było... Tak właśnie poznał Jen, nielegalną córkę bogatych sąsiadów, z którą, pomimo zakazu, spotykał się pod nieobecność domowników. 

     Bohaterowie są bardzo różni, ale strasznie ich polubiłam. Luke to typowy chłopak z biednej rodziny, a dodatkowo cień, którego rodzice pragną jak najbardziej ukrywać. Jen, pomimo tego, że też jest cieniem, funkcjonuje zupełnie inaczej. Jej ojciec pracuje w dużej korporacji, matka również ma doskonale płatną pracę. Korzysta z komputera, rozmawia z innymi dziećmi i pomaga im zrozumieć sytuację w jakiej się znajduje. Zaskakujące, jak bardzo pieniądze potrafią podzielić społeczeństwo, ale z drugiej strony, jak bardzo ktoś, praujący w Policji Populacyjnej potrafi łamać prawo. Autorka włożyła dużo wysiłku w stworzenie tak cudownych postaci, a zakończenie, z którym spotyka się czytelnik, doprowadza do wielkiego szoku... Dowiadujemy się w jaki sposób Luke dostał się do uszustów. 

Źródło

     Pomimo narracji trzecioosobowej i tak widzimy wszystko oczami Luke'a, który z dnia na dzień coraz bardziej się rozwija. Jen wpływa na niego pozytywnie, przez to pokazując mu to, co dzieje się poza murami jego domu. Opowiada jak wyruszała z matką do miasta, udając jej siostrzenicę z podrobionymi dowodami tożsamości i pokazuje chat z innymi nielegalnymi dziećmi. Otwiera mu okno na świat. Ale czy wpłynie to na niego pozytywnie?

     Ta książka doskonale pokazuje jak społeczeństwo może wyglądać za kilka lat i jak mocno polityka potrafi skrzywdzić niewinnych ludzi. Jest to pozycja jak najbardziej godna uwagi tym bardziej, że od razu możemy przenieść się do drugiego tomu tej historii. Zobaczcie co stanie się ze światem, jeżeli nadal będziemy tak bezduszni i nieracjonalni. 

Wydawnictwo: Jaguar