środa, 6 grudnia 2017

Dwa lata bloga - dwa lata poznawania świata

     Tak, to już dwa lata... Chociaż w blogosferze jestem dłużej, pierwszy raz odnalazłam swoje prawdziwe zainteresowanie i jak widać, wszystko prężnie się rozwija. Rok temu pisałam Wam, jak wyglądał mój pierwszy rok, aby znaleźć miłość w książkach, który wiązał się ze słowami Konfucjusza. Odsyłam również do tego posta -> klik


     Pewnie domyślacie się, że z każdym rokiem, a nawet dniem, wszystko na blogu się zmienia. Z każdą chwilą znajdujemy na swojej drodze zalążek samorozwoju, który przekłada się na liczbę czytelników, zaufanych wydawnictw czy nawet autorów. Nie od początku wygląda to tak kolorowo - potrzeba cierpliwości, by owoc naszej pracy całkiem się rozwinął. 

     Tym razem chciałabym Wam przedstawić to, co osiągnęłam przez te ambitne lata. Chociaż ostatnim czasem brakuje chwil na czytanie, blog zawsze zostaje gdzieś na podium, kiedy znajduję chociażby odrobinę czasu, aby cokolwiek w tym temacie zrobić.

     Miałam możliwość współpracowania z ośmioma wydawnictwami. Oczywiście nie mogę pominąć tego, że właśnie dzięki Novae Res doceniłam to, co robię, a wraz z tym wydawnictwem dziękuję autorowi dążącemu aktualnie do wydania kolejnej książki. Pan Dawid Waszak  - to właśnie ta osoba, która pierwsza dostrzegła mnie w morzu blogerów. Zaczęłam wtedy próbować z innymi wydawnictwami, a było nim między innymi SQN, które sławi się tym, że zalążek potencjału w blogu zostaje przeniesiony na, w większości przypadków, pierwszą współpracę z jakimkolwiek wydawnictwem. Dzięki nim otrzymałam swoje pierwsze książki papierowe w ramach wymiany barterowej. 

     Po długiej przerwie, doczekałam się współpracy z kolejnym wydawnictwem, jakim jest Akapit Press. Razem z jeszcze jednym pracownikiem od innego wydawnictwa, Pan Adam, który kontaktuje się ze mną w sprawie książek, jest bardzo pozytywną osobą i załatwianie z nim spraw odnośnie recenzji jest czymś bardzo przyjemnym i mało stresującym. Działamy prężnie i mogłabym rzec, że moje zadowolenie w sprawie tej współpracy jest ogromne. Dalej na drodze stanęło mi wydawnictwo Oficynka, które zasypywało mnie mrocznymi, krwawymi pozycjami z rynku wydawniczego. Dzięki nim mogłam poznać jedną z autorek książek, jaką jest Magdalena Maria Kałużyńska - tak dobrych horrorów nigdy nie czytaliście, a dodatkowo spod ręki kobiety! Cudowna persona, a jakie ma książki - koniecznie sprawdźcie, jeśli odnajdujecie się w tych klimatach. W tym miejscu dziękuję także Adrianowi Bednarkowi, który tak samo tak powyższa autorka, zgodził się na przeprowadzenie wywiadu na temat swojej twórczości. Jestem również wdzięczna za to, co zrobił dla innych oraz mnie. Chylę czoła dla tych polskich autorów!


      Zupełnie inny przypadek występuje w wydawnictwie CzyTam, które proponuje mi książki z trochę innej półki, niż wcześniejsze. To właśnie dzięki cudownemu Panu Przemkowi, który razem z Panem Adamem wiedzie prym na liście pracowników wydawnictw, mogliście przeczytać recenzje takich pozycji jak Potworna czy Zły Jednorożec. Kolejnym wydawnictwem jest WarBook - książki o charakterze wojennym to ich konik, a ja właśnie dzięki nim pokochałam takową literaturę. Tworzą wielkie zróżnicowanie pozycji na moim blogu. Dziękuje również Panu Dawidowi, który robi mi niespodzianki w postaci niespodziewanych paczek z lekturami.

     Ostatnimi wydawnictwami są Znak i Otwarte. Chociaż nie są to współprace stałe, niejednokrotnie mogłam przeczytać książki przedpremierowo! Nie ma nic lepszego, niż taka niespodzianka ze strony wydawnictw, niż udostępnienie lektury jeszcze przed premierą. 


     Blogosfera to nie tylko wydawnictwa i portale, z którymi współpracujemy. To także ludzie tworzący wielką społeczność. W tym miejscu chciałabym pozdrowić wszystkich czytelników, dzięki którym dwa liczniki po prawej stronie rosną (a co za tym idzie, mam większe szanse na rozwój) oraz innym blogerom! Postaram wymienić się te osoby, które szczególnie polubiłam, ale pozwólcie, że nie podam żadnego linku. Niech wiedzą podświadomie, że to też im zawdzięczam swój sukces. Tego samego życzę Wam, kochani! 

   Dziękuję: 
Aleksandrze
 Oli
Weronice
Kamilowi
Hubertowi
Sebastianowi
Agnieszce

sobota, 25 listopada 2017

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Tytuł: Harry Potter i Przeklęte Dziecko
Autor: J.K. Rowling, Jack Thorne, John Tifany

Cykl: Harry Potter (tom ósmy)
Liczba stron: 365
Data wydania: 22 października 2016


"Nie da się uchronić młodych ludzi przed krzywdą. Cierpienie musi przyjść i przyjdzie."

Możemy żyć pod kloszem, nie wychodzić do ludzi, a nawet  schronić się w bardzo "bezpiecznym" miejscu. Jednak jeśli ciągle będziemy żyć bez smutku, otaczać się samymi superlatywami, nie możemy liczyć, że całe życie zapełnimy słodyczą i rozkoszą. Czarne chmury nadciągną, a my nie mamy na to wpływu. 

     Wraz z końcem wojny o Hogwart, znany wszystkim arcyczarodziej Harry Potter postanowił zacząć spokojne życie. Znalazł sobie żonę, doczekał się potomka, a także grzeje stołek w Ministerstwie Magii. Chociaż całe życie może zdawać się istną krainą spokoju, ma problem z synem Albusem, który nie potrafi przyjąć do wiadomości tego, że Harry to jego ojciec. Idzie on jego drogą, rozpoczynając niechętnie przygodę w szkole magii. Niespodziewanie, Czara Przydziału kieruje go do Slytherinu, a bezgraniczna przyjaźń zostaje odwzajemniona przez syna Dracona - Scorpiusa. Czy ta mieszanka wybuchowa ma prawo przetrwać? 


     Niezaprzeczalnie przygody Pottera to jedne z tych historii, które zna każdy. Nigdy za nim nie przepadałam, a nieczytanie dzieł Rowling przez moją osobę wielokrotnie spotykało się z wyśmianiem i niedowierzaniem jednocześnie. Jednak prócz siedmiu obszernych tomiszczy, autorka znów postanowiła zwrócić na siebie uwagę i przyczynić się do powstania Przeklętego Dziecka. Oszałamiająca złota okładka, pełna bogactwa, ale i minimalizmu. Czy ten dramat potrafi chwycić za serce tak samo, jak wcześniejsze części?

     Siódmy tom kończy się bitwą o Higwart. Otwarte zakończenie serii jest wspaniałym pomysłem, aby każdy czytelnik mógł włączyć szare komórki i przemyśleć, co wspaniały czarodziej może robić po X latach. A tu nagle niespodzianka! Rowling znów chce zwrócić na siebie uwagę i pokazać, że Potter się ustatkował, ale pomimo tego, że nadal jest cudownym człowiekiem, ma problem ze swoim buntowniczym synem. Chociaż lektura była szybka i przyjemna, to historia odbija się czkawką po takim czasie, kiedy na świat wyszła Insygnia Śmierci... Ta część mogła niejednej osobie zepsuć całe mniemanie o Harrym, a w raz z tym świat stworzony we własnym umyśle. 

     Chociaż nie czytałam ani jednej wcześniejszej części, w Przeklętym Dziecku brakowało mi całej magii, jaką tworzyła autorka. Oglądając urywki ekranizacji, (które toczą się cały czas w telewizji i nie sposób nie zobaczyć chociaż części) mogłam zauważyć chodź szczyptę tego, co stworzyła autorka. Samo spojrzenie na książki pokazuje, że znajdują się tam rozwlekłe opisy magicznego klimatu krainy. Tom ósmy uszczuplił się, ponieważ to SCENARIUSZ SZTUKI TEATRALNEJ. Jak możecie się domyśleć, tylko rozmowy między bohaterami i didaskalia. Czuje ogromny niedosyt po tej lekturze. 

     Sama fabuła mogłaby być ciekawa, jednak poprzez brak opisów wszystko się zburzyło. Z jednej strony bardzo przewidywalny koniec serii - buntownicze dziecko, które jest Slizgonem, a w dodatku pojawienie się wątku w Voldemortem. Z drugiej zaś strony, nie miałam pojęcia o tym, jak skończy się książka. Na samym początku poznajemy drogę Albusa do Hogwartu, peron 9 i 3/4, a także to, jaki miał stosunek do swojej rodziny. Podobał mi się pomysł wprowadzenia czytelnika do umysłu bohatera, a także fakt podróży w czasie. Może właśnie dlatego akcja czasem trzymała w napięciu?

Źródło
     Chociaż książkę skończyłam już trzy dni temu, nadal mam do niej mieszane uczucia. Mimo, że nie czytałam wcześniejszych części, nie czułam się skołowana i rozumiałam każdą sytuację. To jest plus. Jednak z racji tego, że lektura jest dramatem, niechętnie klimat zajmował cały umysł czytelnika. Niby coś się działo, ale nie jest to tym samym, co historia samego Harry'ego. 

     Czy pomysł na kontynuację był dobry? Trudno mi to ocenić. Niby czyta się lekko, ale kolejny tom oblekany w złoto jest trochę zbyt dużym naciskiem na to, że Rowling potrafi zwrócić na siebie uwagę i zgarnąć mnóstwo pieniędzy na sztuce, jak i książce. Jeżeli chcecie zobaczyć jak to wszystko się potoczyło, przeczytajcie. Jednak jeśli nie ciągnie Was do tej historii, Przeklęte Dziecko lepiej sobie podarować. 

Wydawnictwo: Media Rodzina

poniedziałek, 6 listopada 2017

"Diabelskie podcienia"

Tytuł: Diabelskie podcienia
Autor: Bogusław Dziadzia
Liczba stron: 250
Data wydania: 9 października 2017


"Są takie chwile, a może raczej miejsca, pomiędzy snem i jawą, w których nie sposób dociec, gdzie się znajduje to, co poza snem. W śnie rzeczywistość staje się snem, tak samo jak w codzienności to, co dzieje się w śnie. O ile w ogóle istnieje coś takiego jak sen."



     W Cieszynie, mieście na południu Polski, pojawia się tajemnicza, ponętna kobieta. Jednak już na początku przygody jej kokieteryjne zachowanie przyczynia się do śmierci jednego z kochanków. Pola staje przed sądem, mając zakaz wyjeżdżania z miasta. W tym czasie zgłębia najskrytsze tajemnice Cieszyna i poznaje na swojej drodze nowych facetów...

Źródło
     Książka wydawała się strzałem w dziesiątkę. Do bohaterki już w opisie zostały przyklejone mroczne klimaty, okultyzm i ogromna nietuzinkowość. Ta ponętna kobieta zaintrygowała mnie swoimi zainteresowaniami oraz miłością do zdobywania kolejnych mężczyzn, a tym bardziej tajemniczą śmiercią jednego z kochanków. Na samym początku stajemy wraz z Polą przed sądem - pokazuje jedno ze swoich obliczy, przybliża całą historię, która może wydawać się niespełna rozumu. Wstęp genialny, z resztą było troszkę ciężej.

     Nie doznałam w tej pozycji ani krzty okultyzmu i magii. Sama nie wiem, może ukryte to było gdzieś między wersami? Jednak z perspektywy czasu nadal nie przypominam sobie, aby w jakikolwiek sposób dotarła do mnie czarna magia. Fakt, Pola była bardzo specyficzna - z jednej strony otwarta na nowo poznanych facetów, a z drugiej depresyjna, samotna persona. Wokół niej unosiła się lekka magiczna otoczka, ale niestety nic ona nie wskórała. Czuję ogromny niedosyt i zmarnowanie potencjału na tę książkę.

     Ciekawym tematem w Diabelskich podcieniach była historia Cieszyna, którą próbowała zgłębić bohaterka. Nie tylko autor pokazał ją od innej strony, ale także zwrócił uwagę na to, co człowiek potrafi zrobić, aby dotrzeć do pożądanych przez siebie informacji. Znajdziemy w niej także wiele pytań bez odpowiedzi, które utrudniają ogólne zrozumienie pozycji.

Źródło
     Mimo wszelkiego rodzaju niedociągnięć i niedomówień, największym plusem był ogrom łacińskich sentencji. Niestety słowniczek znajdował się na końcu książki, co utrudniało czytanie - przecież nikt nie będzie sprawdzał co chwilę dziwnych, pojedynczych wyrazów, które użył autor, tylko będzie czytał dalej, nieprawdaż? Często można było znaleźć ciekawy cytat rozpoczynający historie, a nawet taki, który do niej nawiązywał. Ciekawy zabieg i jak najbardziej na plus.

     Diabelskie podcienia mogę uznać za bezpłciową pozycję, która ani to nie zaciekawia czytelnika jedną, wielką tajemnicą ani nie niesie za sobą nic więcej prócz łacińskich sentencji. Nie żałuję czasu na nią poświęconą, ze względu na plusy widoczne wyżej, ale na pewno nie jest to jedna z moich ulubionych książek, która miała mieć w sobie chociaż kruszynkę czarnej magii. Niestety nie potrafiłam odnaleźć się w przedstawionych wydarzeniach.

Za książkę dziękuję: Wydawnictwo Oficynka

poniedziałek, 30 października 2017

Piekielny wrzesień/październik


Przeczytane:
-Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno - 351 stron
-Najlepszy powód, by żyć - 361 stron
-Cierpienia młodego Wertera - 90 stron
-Dziennik dowódcy Rosomaka - 341 strony
-Mikołaj i dziewczyna z gwiazd - 157 stron
-Diabelskie podcienia - 250 stron

RAZEM: 1550 stron 

Król Piekieł:
W ciągu roku czytam wiele książek młodzieżowych, które znajdują się na liście powyżej. Jednak moje serce, jako najlepszą książkę w ciągu tych dwóch miesięcy wybiera... Dziennik dowódcy Rosomaka. Lektura dała wiele do myślenia i jeszcze bardziej zagłębiła mnie w historie służb mundurowych, z którymi wiążę niejako swoją przyszłość. Sądzę, że zasłużyła na miano Króla Piekieł nie tylko w tym miesiącu, ale również wcześniejszych postów. 

Nowe pozycje na półce:
Diabelskie podcienia Bogusław Dziadzia
Mistrz i Małgorzata Michaił Bułhakow
Nie-boska komedia Zygmunt Krasiński
Faust J.W. Goethe
Wołyń. Bez litości Piotry Tymiński
Dziennik dowódcy Rosomaka Jacek Dutkiewicz/Marcin Ogdowski
#Wawskie'14 Jakub Pawełek
Ojciec Goriot Honore de Balzac

czwartek, 26 października 2017

"Mikołaj i dziewczyna z gwiazd"

Tytuł: Mikołaj i dziewczyna z gwiazd
Autor: Sergiusz Pinkwart
Liczba stron: 157

"Wokół zmieniło się niemal wszystko, a tak naprawdę ciągle chcemy, żeby gwiazdy nie były jedynie gazowymi ciałami kosmicznymi, tylko magicznymi drogowskazami naszej przyszłości."


Świat od zarania dziejów zmienia się diametralnie. Chociaż ludzie wierzą w rozwój, ich mentalność pozostaje taka sama. Mimo życia na ziemi, chcemy poznać to, co nieosiągalne - metafizyczne, zabronione i nieodkryte. Każdy pragnie zapisać się na kartach historii, zrewolucjonizować przemysł czy gospodarkę. Ale co tak na prawdę siedzi w naszej głowie? Na czym się opieramy i w co wierzymy? 


     Czternastoletnia Wika, fanka nowoczesnej technologii, zostaje przypadkowo wysłana w przeszłość przez swojego brata Maria - domorosłego wynalazcę. Będąc typową nastolatką z problemami i koniecznością dostępu do internetu, ląduje w czasach młodości Mikołaja Kopernika. Przenosząc się do XVw. staje twarzą w twarz z licznymi nieudogodnieniami i zupełnie inną mentalnością ludzi. Czy posługując się zwrotami żywymi w XXIw. nie wpadnie w kłopoty?

Źródło
     Kto nie słyszał o astronomie prosto z miasta nad Wisłą? Kto nie uczył się o nim od najmłodszych lat? A kto by pomyślał, że kiedykolwiek powstanie o nim książka skierowana dla młodszych (chociaż niekoniecznie) czytelników? Oto przed Wami Mikołaj i dziewczyna z gwiazd, czyli historia dziewczyny z naszych czasów, która przenosząc się w czasie wywróciła świat młodego Mikołaja do góry nogami, wspominając mu o poruszaniu się planet, gwiazd i pobieżnie o budowie Wszechświata. Czy ta barwna historia zawiera w sobie chociaż odrobinę prawdy?

     Chociaż po tytule możemy spodziewać się Kopernika jako głównego bohatera, niekoniecznie to spotkamy. Autor na pierwszym planie postawił czerwonowłosą Wikę oraz jego brata Maria, który próbował swoim ogromnym umysłem przywrócić siostrę w ramiona XXIw. Kiedy Mariusz rozmyślał nad swoim podwórkowym eksperymentem, Wika coraz bardziej klimatyzowała się w czasach nam odległych. Bardzo spodobał mi się fakt, że pomimo prostego języka autor tak doskonale przybliżył XVw., życie ludzi i ich stosunek do obcych/osób wyróżniających się z tłumu. Jak widać również po okładce, Wika była buntowniczą dziewczyną o czerwonych włosach, więc z tego faktu nie mogło zabraknąć różnorodnych problemów. 

     Ta z pozoru banalna książeczka dla młodszych czytelników ma w sobie dość sporą dawkę inkwizycji, heretyków i relacji z bogiem. Ale jak to? W czasach opisywanych przez autora działała dość sprawnie inkwizycja, która skazywała osoby nieposłuszne bogu - czarownice, wiedźmy, heretyków. Warto przeczytać tę krótką lekturę chociażby zważając na to, że nie każdy wie jak taka instytucja działała i co miała na celu - tutaj znajdziecie wszystko opisane prostym językiem.

Źródło
     Książka skrywa za sobą mnóstwo przygód i zagadek. Bohaterowie odsłaniają swoje prawdziwe oblicza, stając naprzeciwko trudności, które zesłał im los. Widać jak bardzo przywiązani jesteśmy do internetu, jak obchodzimy się z ludźmi z pozoru "odmiennymi" oraz co robimy, kiedy nasze życie wisi na włosku. 

     Czy warto? Warto. Czasami człowiek potrzebuje lekkich lektur niosących za sobą trochę informacji ze świata, które może przeczytać w jeden wieczór, aby potem zabrać się za coś "cięższego". Chociaż te cienkie lektury mogą wydawać się bezsensowne, znajdą się i takie, które zawierają wiele wspaniałych przygód, wzorców i złotych myśli.

Za historię prosto z miasta pachnącego piernikiem, dziękuję: Wydawnictwo Akapit Press

sobota, 21 października 2017

"Dziennik dowódcy Rosomaka"

Tytuł: Dziennik dowódcy Rosomaka
Autor: Jacek Dutkiewicz/Marcin Ogdowski
Liczba stron: 341
Data wydania: 27 września 2017

"Jeśli ktoś był już na misji i twierdzi, że wszystko, albo cokolwiek, o misjach wie, jest w dalekim błędzie. Nie wie nic. A jeżeli z tym zdaniem się nie zgadza, szybko zostanie wyprowadzony z błędu."

Misje jakichkolwiek jednostek wojskowych są rzeczą trudną. Będąc tam raz, nie możemy stwierdzić, że widzieliśmy wszystko. Nie widzieliśmy tak na prawdę nic, żyjąc w błędzie. Będąc tam drugi raz nabywamy coraz więcej informacji, niebezpiecznych przeżyć i doświadczeń. 


   17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana znalazła się wiosną 2011 roku w objęciach Afganistanu. Lądując tam z całą masą wyposażenia, nie mieli walczyć z dobrze wyszkolonymi ludźmi, a z małymi ładunkami wybuchowymi, "ajdikami", podkładanymi w najmniej spodziewanych miejscach. To właśnie cechy charakteru odgrywały ważną rolę w tej ponad półrocznej misji. Jak elitarna formacja Wojska Polskiego poradziła sobie z tym zadaniem? 

Żródło/zafganistanu.pl
   Dziennik dowódcy rosomaka to dziennik kaprala Jacka Dutkiewicza zredagowany i wydany po jego śmierci. Pokazuje życie na misji od podszewki - nie z karabinem w dłoni, celując w obronie ludzi, ale od strony zorganizowania i życia w bazie. Oczywiście nie zabraknie także niebezpiecznych przejażdżek rosomakami. Jest doskonale spisaną książką, która nie skupia się na rzeczach, które chociaż po części wie każdy z nas. Jacek Dutkiewicz włożył w nią całe swoje serce i życie, a Marcin Ogdowski całym samozaparciem pomógł jej ukazać się światłu dziennemu w takim, a nie innym wydaniu. 

   Ta książka to tak na prawdę cząstka życia Dutkiewicza. Opisuje on wydarzenia od samego początku, czyli pobytu w Manas, po powrót do ojczyzny. Poznajemy nawyki żołnierzy, patrolowane okolice, wyjazdy na "ajdiki" czy okoliczne wioski. Z ogromną dokładnością zgłębiamy życie na pustkowiu, gdzie wszystko jest żółto-żółte. Chociaż może wydawać się, że to monotonna praca, czeka na nas dużo "niespodzianek".

   Życie żołnierzy od kuchni - dosłownie. Niepowtarzalna okazja do poznania żywieniowych specjałów chłopaków, którzy tak jak inni ludzie, też mają swoje ulubione potrawy. Ta książka to na prawdę coś niezwykłego, opisującego niezapomniane, ryzykowne patrole, kiedy żołnierze bez śniadania wyruszali poza bazę, nie załapując się na obiad - czekając tylko na kawę w styropianowym kubku. Autor ze szczegółami przekazuje nam tajemnice afgańskiej misji.

   Język zwięzły, prosty i ciekawy. Jak mogłoby się wydawać, książki o tych tematach są niezrozumiałe dla cywilów, ale w tym wypadku mamy wręcz odwrotnie. Nie zabraknie humoru i luźnych rozmów z przyjaciółmi, a także angielskiego spisanego fonetycznie. Kapral pisze wprost, nie owija w bawełnę i tłumaczy niezrozumiałe określenia. Po tej lekturze będziecie wiedzieli co to są ajdiki, difagi i inne zwroty aktywne w mowie żołnierzy. Poznacie także kulturę i życie ludności, która w zależności od wioski, interesuje się chłopakami w sposób pozytywny lub negatywny. 

Źródło
   W Dzienniku dowódcy Rosomaka, prócz historii z życia żołnierzy, znajdziemy także mnóstwo zdjęć autorstwa Dutkiewicza. Książka otwiera się kolorową galerią, czarno-białe przewijają się między kolejnymi dniami opisywanymi w dzienniku. Jest do duży plus, dzięki temu możemy jeszcze bardziej poczuć klimat Afganistanu i tego, co tam się dzieje. Dodatkowo umieszczono licznik patroli/ostrzałów/konwojów/itp., gdzie autor dopisuje jak działał i co ile razy zrobił.

   Tematy militarne, a tym bardziej reportaże/dzienniki z misji to coś, za co zawsze lubię i będę często sięgać - tym bardziej, jeżeli autor skrupulatnie i ciekawie opisuje to, co warte podkreślenia. Ta książka to rzecz, dzięki której dowiecie się nowych rzeczy - nie tylko tych podstawowych, o których możecie przeczytać w prasie czy w wiadomościach. Jest to też jedyna możliwość poznania Dutkiewicza, który nie wyszedł cało z feralnego skoku na spadochronie. Ostatnie strony lektury zawierają fragmenty rozmów z rodziną, co doskonale dopełnia całą książkę. Jak najbardziej warta polecenia - poznajcie życie żołnierzy od trochę innej strony.

Za wartościową lekturę dziękuję: Wydawnictwo WarBook
Z tego miejsca zapraszam Was także na stronę zafganistanu.pl, czyli bloga redaktora książki. Na pewno dowiecie się wielu ciekawych informacji. Fb

wtorek, 3 października 2017

Inna forma spełnienia bohaterów... Wywiad - Adrian Bednarek



Adrian Bednarek - twórca serii o Kubie Sobańskim, pisarski diabeł, ale i mąż, kochający ojciec. Ma swoje nawyki, a prócz tego życie dzieli ze swoim mordercą, którego historię możecie przeczytać w jego trzech książkach. Podejmiecie się tego wyzwania i wkroczycie w świat razem z Ulicznym Diabłem? 

Strona autora









1. Jaki człowiek kryje się za autorem serii o Ulicznym Diable? Może na sam początek powiesz nam coś o sobie?
To pytanie zawsze sprawia mi trudność bo wolę mówić o moich książkach, niż o samym sobie. Co mogę powiedzieć? Mam 33 lata, jestem szczęśliwym mężem a od nieco ponad roku tatą, uwielbiam pisać i co oczywiste, czytać. Jestem wielkim fanem sportu żużlowego, fascynują mnie czarne charaktery w książkach oraz filmach. W swoich książkach głównie stawiam właśnie na intrygujących i skomplikowanych przestępców. 
 
     2. Co skłoniło Cię to wymyślenia historii Sobańskiego i dlaczego akurat pomysł na ukazanie go w dwóch formach – mordercy i przykładnego pracownika kancelarii?
Fascynacja seryjnymi mordercami i przestępcami ogólnie. Zawsze byłem ciekaw co musi czuć taki człowiek, który z jednej strony prowadzi zwykłe życie, jest z pozoru normalnym człowiekiem jakich wielu. Ma znajomych, pracę, pasje, hobby a z drugiej mroczną potrzebę, która karze mu zabijać. Poza tym to świetna przygoda, pokombinować jak dokonać serii morderstw i nie dać się złapać :)

     
   3. Tworząc  fabułę, wzorujesz się na znajomych, jako przykładowych bohaterach, którzy kręcą się obok Kuby?
     Nie, a przynajmniej nie robię tego świadomie :) Zwykle postacie powstają spontanicznie a ich charaktery tworzą się same na równie z fabułą.
   
     4. Myślałeś kiedyś o tym, jakby to było stać się mordercą z Twojej książki? Czy w tej postaci odnajdujesz cząstkę siebie? Nie mam tu od razu na myśli masowych morderstw, ale kilka cech aktywnych u Sobańskiego. 
     Myślę o tym za każdym razem jak piszę o Kubie. To naturalne, że autor wczuwa się w postacie ze swoich książek. Inaczej ciężko byłoby tworzyć :) Czy odnajduję swoje cechy u Kuby? O to najlepiej spytać tych, którzy mnie znają i czytali moje książki. Myślę, że tak. Wydaje mi się, że każdy autor celowo lub nie, przenosi pewne cechy własne do kreowanych postaci. 



    5. Rzeźnik Niewiniątek to bardzo ambitny pomysł. Jeżeli na świecie można by było bezkarnie mordować ludzi, wcieliłbyś się w głównego bohatera? 
     Nie. Zdecydowanie nie chciałbym wcielić się w swojego głównego bohatera i bezkarnie mordować. Pisanie o morderstwach w zupełności mi wystarcza :)
  
     6. Masz jakieś nawyki pisarskie? Potrzebujesz muzyki, kawy, spokoju etc., aby rozkręcić akcję?
     Pewnie, mam pisarskie nawyki. Nigdy nie zaczynam dłuższego pisania inaczej niż od fajki i kawy. Podczas dymka próbuję poukładać sobie w głowie myśli i wczuć się w swoje postacie do danej sceny. Zdecydowanie potrzebuję spokoju. Rozpraszają mnie dźwięki dookoła. Najbardziej lubię gdy jedynymi dźwiękami towarzyszącymi podczas pisania są głosy w głowie. A jeśli chodzi o szukanie pomysłów najlepiej wychodzi to podczas biegania lub na siłowni. Wówczas towarzyszy mi głośna muzyka w słuchawkach, a zastrzyk endorfin pomaga w wymyślaniu. 


     7. Skąd to zamiłowanie do rozlewu krwi i dokładnych opisów zabójstw? Czytałeś od zawsze „krwawe” książki, czy siedzi to głęboko w Twojej podświadomości? 
     Nie nazwałbym tego zamiłowaniem. Po prostu lubię opisywać kluczowe sceny ze szczegółami. To właśnie czyni książki zdecydowanie ciekawszymi od filmów. Tu można opisać każdy detal, poczuć każdą najdrobniejszą emocję towarzyszącą bohaterom. W historiach Diabła pisanych z pierwszej perspektywy, główny bohater zwraca straszną uwagę na detale dlatego podczas opisów nie może ich zabraknąć. Lubię czytać „krwawe” książki, choć takich naprawdę krwawych, skupiających się na detalach przeczytałem niewiele. 

    8. Czy po Pamiętniku Diabła planowałeś rozbudować historię, tworząc jeszcze kilka pozycji? A może przyszło to do Ciebie pod przypływem chwili?
      Po Pamiętniku Diabła w ogóle nie planowałem pisać kolejnych części. Początkowo zamierzałem przestać na jednej, ale dość szybko przyszedł mi pomysł na kolejną a pokusa była tak silna, że musiałem spróbować. Trzecia część powstała spontanicznie. Kończąc drugą nagle przyszedł mi pomysł na epilog i niejako sam się wpakowałem w napisanie Spowiedzi Diabła. Natomiast ostatnia część, Wyrok Diabła powstała z czystej chęci pobawienia się postacią, którą stworzyłem w trzeciej części. 


     9. Jak myślisz, co myślą o Tobie znajomi/rodzina, czytając Twoje teksty lub po prostu widząc tytuły i okładki?
      O to najlepiej ich spytać. Żona czuje dumę, ja satysfakcję i w sumie ta wiedza mi wystarcza :) 

    10. Czy Twoi czytelnicy dają Ci zaparcie do dalszego pisania? Dostajesz komentarze odnośnie Sobańskiego lub jego żądzy mordu?
    Opinie czytelników są chyba najlepszym motywatorem. Nic nie daje takiego kopa do pisania jak ludzie, którzy świetnie bawią się przy moich książkach uświadamiając mi tym, że pisanie ma sens. 

     11. Jak to jest w Twoim pisarskim życiu… Piszesz coś jeszcze pomiędzy serią o Kubie czy skupiasz się głównie na nim?
     Na Kubie nie skupiam się od dawna. 4tą część Diabła napisałem dwa lata temu i to zamknięty temat. Oprócz diabelskiej serii mam jeszcze sześć całkowicie osobnych historii a obecnie jestem w trakcie pisania nowej serii- tym razem o płatnym mordercy.


Bardzo dziękuję autorowi za wywiad, który przeprowadziłam. Po pierwszych stronach widocznej na zdjęciach książki wiedziałam, że seria bardzo do mnie przemówi. Ma w sobie szczegóły, które zaspokajają ciekawość czytelnika, a także to, czego szukają fani mroczniejszych historii. Oby więcej tak krwawych serii spod rąk polskich autorów!